Gdy Zaleska była odwoływana ze stanowiska prezesa Giełdy Papierów Wartościowych, Ministerstwo Rozwoju nie podawało powodów tej decyzji. Dopiero teraz wiceminister rozwoju Paweł Chorąży w odpowiedzi na interpelację posłanki Izabeli Leszczyny (b. wiceminister finansów z PO) opisał sytuację kadrową na GPW (jako pierwsza informację o dokumencie podała Polska Agencja Prasowa). Zaleska stanęła na czele zarządu giełdy na początku lutego ub.r. – napisał Chorąży.
Była prezes widzi to inaczej. –wyjaśnia. Przyznaje, że trzy zwolnione osoby wytoczyły spółce procesy.
Jak wynika z raportu rocznego GPW, w 2016 r. zatrudnienie spadło tam o 18 osób, do 187 osób. Rozwiązano umowy z 37 ludźmi, co dało wskaźnik rotacji na poziomie 20 proc., wyższym niż w poprzednich latach.
Izabela Leszczyna chciała wiedzieć, jak wygląda sytuacja po odwołaniu Zaleskiej. Zaproponowany na jej następcę znany ekonomista Rafał Antczak nie dostał akceptacji Komisji Nadzoru Finansowego (nie spełniał formalnego wymogu stażu pracy na kierowniczym stanowisku w instytucjach rynku finansowego). W połowie marca na p.o. prezesa został delegowany z rady nadzorczej jej wiceprzewodniczący Jarosław Grzywiński. Taki stan może trwać trzy miesiące.
pytała Leszczyna. Szefem rady jest Wojciech Nagel, ekonomista zajmujący się rynkiem kapitałowym, demografią i ubezpieczeniami społecznymi.
napisał wiceminister Chorąży. Czyli ludzi, których ściągnęła do pracy była prezes.
Posłanka chciała też wiedzieć, "kto był sprawcą wycieku informacji poufnych z GPW, które zostały opublikowane w "Pulsie Biznesu" w dniu 23 marca". Chodziło o premie, które tuż przed odejściem ze spółki przyznała współpracownikom Zaleska.
stwierdził wiceszef resortu rozwoju.
odpowiada Zaleska. dodaje.
Choć raport roczny GPW opublikowano pod koniec lutego, dotąd nie zwołano walnego zgromadzenia, które powinno zatwierdzić sprawozdanie. Akcjonariusze – ponad połowę głosów ma Skarb Państwa – będą też głosować nad absolutorium z wykonywania obowiązków przez władze spółki, w tym byłą prezes.