Dziennik Gazeta Prawana logo

Na mopa, na podwójną listę, na gębę... Jak jeszcze jesteśmy okradani z pieniędzy?

1 kwietnia 2017, 13:01
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Pieniądze
Pieniądze/Shutterstock
Efektem ubocznym wprowadzenia minimalnej stawki godzinowej okazała się kreatywność pracodawców. Zrobią wiele, by jej nie zapłacić.

Na wnuczka albo na policjanta. Te metody wyłudzania pieniędzy są na tyle popularne, że coraz mniej osób daje się złapać. Pojawiły się jednak nowe: na gębę, na dzierżawę mopa, na bezczelnego, na podwójną listę... I chociaż nie jest to bezpośrednio złodziejski proceder, w którym do drzwi puka oszust, to jednak efekt jest ten sam: jesteśmy okradani z pieniędzy.

Wszystko zaczęło się w styczniu tego roku, kiedy zaczęła obowiązywać minimalna stawka godzinowa 13 zł. Obejmuje nie tylko osoby na umowach-zleceniach, ale też samozatrudnionych, którzy jednoosobowo świadczą usługi dla firm. Ustawa precyzuje, kiedy takie rozwiązanie jest stosowane, m.in. przy zleceniach, w których wyznaczono czas ich świadczenia. Stawka ma zastosowanie do wszystkich umów, bez względu na sposób ustalania wynagrodzenia – godzinowy, dzienny, tygodniowy czy miesięczny. Minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbieta Rafalska zachwalała, że jest to ważne zwłaszcza dla najsłabiej zarabiających. - – przekonywała.

Ale już wiadomo, że tak się nie stało. Przynajmniej nie w zakresie, o jakim myślała szefowa resortu. Owszem, części pracownikom to rozwiązanie poprawiło domowe budżety. Równocześnie jednak pojawiła się spora grupa ludzi, która z początkiem 2017 r. zaczęła mocno wątpić w istnienie państwa prawa. W 20 proc. skontrolowanych przez Państwową Inspekcję Pracy przedsiębiorstw źle się dzieje: minimalna stawka godzinowa nie jest respektowana, a pomysłowość pracodawców przy obchodzeniu nowych przepisów nie zna granic. Problem może być poważniejszy, bo wielu pracowników siedzi cicho, licząc, że jakoś to będzie.

Do nieprawidłowości najczęściej dochodzi w czterech branżach: w ochronie, firmach zatrudniających osoby do sprzątania, gastronomii i drobnym handlu, czyli np. w różnego rodzaju butikach, punktach z telefonami i gadżetami na terenie galerii handlowych. Ale nie jest prawdą, że proceder dotyczy tylko niewielkich biznesów. Niepokojące sygnały docierają również z firm, które w majestacie prawa wygrały przetargi i współpracują z państwowymi placówkami. Co łączy te wszystkie miejsca? Bezradność, która bije z historii opowiadanych przez pracowników. Dzielą się nimi bardzo niechętnie, prosząc o anonimowość. – Inaczej pożegnam się ostatecznie z pieniędzmi, na które czekam od tygodni, a szef już zadba o to, żebym długo roboty nie znalazł – tłumaczą.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj