– uważa.
Dokument został przedstawiony na konferencji prasowej w Belwederze. Udział wzięli w niej prezydencki minister Maciej Łopiński i prezes NBP Adam Glapiński. Projekt zakłada, że pierwszym etapem zmian miałaby być spready. - - doprecyzowywał na spotkaniu Łopiński. Zrezygnowano za to z koncepcji ustawowego jednorazowego przewalutowania, na rzecz doprowadzenia w przyszłości do dobrowolnej restrukturyzacji kredytów walutowych na drodze negocjacji między bankiem a kredytobiorcą.
– dziwi się Mariusz Zając. Takie działania opisuje krótko:
Pytany, czego oczekiwałby od projektu tzw. ustawy frankowej, wskazuje na konieczność przewalutowania kredytów i "to w pierwszej kolejności".
"Obiecanki, cacanki? Czy proponowane w najnowszym prezydenckim projekcie zmiany nie doprowadzą do podważenia abuzywności zawartych przez banki umów kredytowych? Czy nie wprowadzą frankowiczów z deszczu pod rynnę?" - pytają z kolei jedni, podczas gdy inni podnoszą: "Czy ktoś mi powie, kim są ci eksperci? I ile kosztowała ta ich ekspertyza, i kto za to zapłacił? Poza tym to są eksperci od czego? Z ich wypowiedzi nie mogę wywnioskować. Czy to może wróżbici, to bardzo popłatne zajęcie?".
Pierwszy prezydencki projekt ustawy o "sposobach przywrócenia równości stron niektórych umów kredytu i umów pożyczki" został przedstawiony w
styczniu tego roku. Zakładał przeliczanie kredytu walutowego na złote po
"sprawiedliwym kursie". Mówił też o waloryzacji kredytu:
dobrowolnej, przymusowej i przeniesieniu własności nieruchomości w
zamian za zwolnienie z długu.
W czerwcu prezydencki zespół ekspertów
przedstawił "prawie ostateczny kształt" kolejnej propozycji
ustawodawczej, dotyczącej frankowiczów. Proponował m.in. zwrot części
spreadów, cztery warianty "kursu sprawiedliwego" - do wyboru przez
kredytobiorcę, przewalutowanie kredytu po obecnym kursie, a także zwrot
nieruchomości, na którą został zaciągnięty kredyt.