Zaostrza się spór z Brukselą w sprawie Trybunału Konstytucyjnego. Wczorajsza rezolucja jest polityczną deklaracją europarlamentu i nie ma praktycznych skutków. Zwiększa natomiast nacisk na rząd w sprawie rozwiązania sporu o TK. Większe znaczenie mogą mieć kolejne kroki Komisji Europejskiej. Jest ona w trakcie procedury praworządności i wkrótce mogą zapaść kolejne decyzje w tej sprawie. – – mówi rzecznik KE Christian Wigand.
Eurodeputowani wezwali wczoraj rząd do opublikowania i wykonania orzeczeń TK m.in. w sprawie ustawy naprawczej. Za było 513 deputowanych, a przeciwko 142. Stanowisko rządu Beaty Szydło się nie zmieniło. Nie ma mowy o publikacji orzeczenia TK, a sam spór – zdaniem rządu – ma charakter wewnętrzny. – – wskazuje DGP wiceszef MSZ Konrad Szymański. Jednocześnie jednak Polska zaostrza stanowisko w sprawie relokacji uchodźców, na której zależy KE. Zdaniem Szymańskiego, unijna decyzja w tej sprawie jest martwa i nie ma możliwości jej wdrożenia. To zmiana, bo jeszcze niedawno rząd mówił, że nie przyjmie uchodźców na razie, a nie w ogóle.
Przeniesienie awantury o TK na forum międzynarodowe z pewnością nie pomoże Polsce wizerunkowo. I może być kolejnym argumentem za obniżeniem ocen wiarygodności kraju. Agencja Standard & Poor’s już w styczniu z powodu TK dokonała rewizji takiej oceny. Moody’s przed kilkunastoma dniami przed taką zmianą ostrzegł, uzasadniając to kryzysem konstytucyjnym. Główny ekonomista banku Crédit Agricole Jakub Borowski twierdzi, że na razie mamy jeden wymierny skutek obniżenia ratingu S&P: zmniejszenie udziału zagranicznych inwestorów w rynku polskich obligacji skarbowych. Pod koniec 2015 r. zagranica miała w portfelach obligacje polskiego rządu o wartości 207 mld zł. W lutym ten pakiet stopniał do 187 mld zł. Złoty, po początkowym osłabnięciu, stopniowo wrócił do kursu sprzed obniżki ratingu.
– przekonuje Borowski. Takim negatywnym impulsem mogłaby być dopiero eskalacja konfliktu, zwłaszcza nałożenie sankcji. – – zaznacza Borowski. Według niego reakcja KE na aktualizację programu konwergencji (APK), w którym rząd zaprezentuje plan dla finansów publicznych, będzie obserwowana uważniej niż dyskusje w PE.
Jeśli Komisja uzna, że finansom grozi destabilizacja, znów może nałożyć procedurę nadmiernego deficytu. Jednym z jej etapów może być wstrzymanie środków z UE. – wyjaśnia Borowski. Inwestorzy bowiem lokują inwestycje właśnie pod przewidywany przyszły wzrost, a ten bez funduszy z UE wyraźnie by wyhamował. Na rolę APK w obecnych napiętych relacjach z Brukselą zwraca uwagę również ekonomista PKO BP Piotr Bujak. Według niego Warszawa zrobi wszystko, by przekonać UE, że jest w stanie utrzymać deficyt poniżej dozwolonego poziomu 3 proc. PKB. – – ocenia Bujak.