Dziennik Gazeta Prawana logo

PKP Cargo będzie budować własne wagony. Ekspert pomysł krytykuje

2 lipca 2015, 09:12
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Lokomotywy PKP Cargo
Lokomotywy PKP Cargo/Shutterstock
PKP Cargo nie chce już kupować nowych wagonów. Polska firma, razem z amerykańskim koncernem będzie sama produkować węglarki. Ekspert krytykuje jednak ten plan i twierdzi, że pomysł nie wypali.

Przewoźnik będzie potrzebował w ciągu najbliższych lat kilku tysięcy nowych wagonów. Nie będzie ich jednak kupował, ale sam dla siebie wyprodukuje. Prototyp ma być gotowy za pół roku. Przy montażu zatrudnionych będzie ok. 150 osób. PKP Cargo wpompuje w uruchomienie linii produkcyjnej blisko 11,5 mln zł (to koszty modyfikacji hali i zakupu linii montażowej).

Jak się dowiedzieliśmy, w sprawie uruchomienia produkcji wagonów grupa PKP Cargo podpisała list intencyjny ze spółką Greenbrier Europe „Wagony Świdnica”. Jaki będzie podział ról? Amerykański koncern Greenbrier, który w 1998 r. przejął Fabrykę Wagonów Świdnica, dostarczy niezbędną technologię i urządzenia. Początkowo w jego fabryce pod Wrocławiem będą też powstawały niektóre podzespoły.

Z kolei spółka CargoTabor, która należy do PKP Cargo, ma zapewnić pracowników i zaplecze warsztatowe. Do produkcji węglarek wytypowano Zakład Napraw Taboru w Szczecinie, bo tu znajdują się duże, niezagospodarowane hale montażowe.– twierdzi Adam Purwin, prezes PKP Cargo.

Produkcja węglarek przez PKP Cargo to zła wiadomość dla potencjalnych dostawców tego typu taboru, np. spółek EKK Wagon, Fabryki Wagonów Gniewczyna, Arad, Tatravagonka Poprad czy ZOS Trnava. Umowa z Greenbrierem zostanie podpisana na dwa lata, a po upływie tego okresu PKP Cargo ma być w stanie produkować tabor bez udziału partnera.

Docelowo ma tak powstawać do 500 wagonów rocznie. A potrzeby taborowe trzeba liczyć w tysiącach sztuk. PKP Cargo posiada dziś prawie 62 tys. wagonów towarowych, z czego 45 tys. do przewozu węgla. Problem w tym, że wiek większości z nich przekracza 25 lat. Mimo że średnio co sześć lat przechodzą naprawę rewizyjną, a co 12 lat remont główny, wkrótce duża część z nich osiągnie śmierć techniczną.

Nowe wagony mają być krótsze od dotychczas stosowanych, ale będą miały podobną ładowność. Dzięki temu w jednym składzie znajdzie się więcej wagonów, a zatem większa będzie masa przewożona przez jeden pociąg. – twierdzi Wojciech Derda z zarządu PKP Cargo

PKP Cargo twierdzi, że starannie kalkulowało opłacalność przedsięwzięcia, porównując, jaki byłby koszt produkcji własnego wagonu do transportu węgla, a ile kosztowałby jego zakup na rynku. Według nieoficjalnych ustaleń w przeliczeniu na jeden wagon produkcja PKP Cargo powinna być tańsza o 15 proc. Eksperci zastanawiają się jednak nad zasadnością ekonomiczną tego przedsięwzięcia. Bo węglarki to jednak nie pendolino.

- wyjaśnia dr Jakub Majewski, prezes fundacji Pro Kolej.

Koszt zakupu nowej węglarki wynosi dziś poniżej 300 tys. zł. Według eksperta marże na produkcji wagonów towarowych są niewielkie. - ocenia Jakub Majewski.

Czy produkcja wagonów do transportu węgla ma sens w sytuacji kryzysu branży górniczej w Polsce? W całym pierwszym kwartale transport węgla wykonany przez największego polskiego przewoźnika wzrósł o 3,9 proc. z 2,47 do 2,57 mld tonokilometrów. Do tego przyczyniły się jednak relacje krajowe. Bo eksport węgla w pierwszym kwartale poleciał w dół o 12,6 proc. Jak twierdzi PKP Cargo, spadek był jednak spowodowany w dużej mierze strajkiem w kopalniach JSW w styczniu i lutym (wydobywany w tych kopalniach węgiel jest w dużej części przeznaczany na eksport).

– twierdzi PKP Cargo. I dorzuca kolejny argument: w kolejowych węglarkach przewożony jest nie tylko węgiel, ale też np. koks, kruszywa, rudy metali, złom i drewno. 

Produkcja z Chińczykami nie wypaliła

Przedsięwzięcie z Greenbrierem to już kolejne podejście PKP Cargo do produkcji taboru w Szczecinie. Za prezesa Wojciecha Balczuna narodził się pomysł, żeby w ramach joint venture z chińskim Jinan Railway Vehicles Equipment w szczecińskim zakładzie PKP Cargo odbywał się montaż wagonów z części sprowadzanych z Chin. Powstała do tego nawet spółka celowa – CNR Cargo Wagon. Szczecin był wytypowany m.in. dlatego, że tutaj mogą zawinąć statki z Chin. W branży można usłyszeć, że nie bez znaczenia było to, że były wiceminister infrastruktury Juliusz Engelhardt pochodzi ze Szczecina. Jak ujawniliśmy w DGP, polsko-chiński projekt jednak nie wypalił: Chińczycy wyprodukowali dla PKP Cargo w sumie trzy węglarki, ale nie zostały one nawet dopuszczone do ruchu po polskich torach. W dodatku koszt węglarki okazał się znacząco wyższy od zakładanego. Chiński producent nie był w stanie przenieść na polski grunt kosztów ze swojego rynku m.in. z powodu ceł, wydatków na dostosowanie do standardów UE i kosztów pracy.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj