Kanadyjczycy, którzy poszukiwania złóż metali w naszym kraju prowadzą od 2010 r., chcą przejść do etapu wydobycia. Szacują, że na należących do firmy koncesjach zasoby cynku i ołowiu sięgają 100 mln ton. - mówi John P. Barry, prezes Rathdowney Resources Ltd. Tona cynku na międzynarodowych giełdach kosztuje 1900 - 2000 dol., ołowiu - ok. 2200 dol. Wydobyty w Polsce surowiec miałby trafiać do Chin, Indii i hut w Europie.
Przedstawiciele Rathdowney uważają, że Śląsk to jeden z najlepszych na świecie regionów, jeśli chodzi o pokłady cynku i ołowiu. Dlatego dziwią się, że nikt wcześniej nie chciał sięgnąć po skarby pod ziemią. – - tłumaczy Barry.
Spółka szukała złóż w okolicach Zawiercia. Do tej pory na badania wydała ok. 20 mln dol. - podkreśla nasz rozmówca. Rathdowney przygotowuje się do złożenia dokumentacji geologicznej w Ministerstwie Środowiska. Kolejny krok to złożenie wniosku o koncesję wydobywczą. Zezwolenie na wydobycie firma może uzyskać w ciągu trzech lat. Wówczas budowa kopalni ruszyłaby w 2016 r. - potwierdzają w spółce.
Nakłady na nową kopalnię Rathdowney wyliczył na 200–300 mln dol. - dodaje John Barry.
Sąsiadująca z koncesjami Rathdowney kopalnia należąca do ZGH "Bolesław" zbliża się już do kresu eksploatacji. Eksperci uważają, że ok. 2016 r. ruda się w niej skończy. Wówczas Rathdowney chciałby skorzystać np. z jej urządzeń do tworzenia koncentratu. Kanadyjczycy starali się w zeszłym roku kupić ZGH "". Jednak zakład przejęła spółka Stalprodukt, związana z koncernem ArcelorMittal. Polska jest trzecim producentem cynku i ołowiu w Europie. Analitycy uważają, że na świecie brakuje tego typu kopalni. Przewidują, że w okresie średnioterminowym nie domkniemy luki między podażą a popytem. W efekcie już w 2018 r. brak cynku na rynku będzie mocno odczuwalny. Jego zniwelowanie nie będzie proste - wybudowanie nowych mocy produkcyjnych trwa 7–8 lat.