Ministrowie wolą sięgać po ekspertów zewnętrznych, bo nie dowierzają podległym urzędnikom. MSW w 2012 r. potrzebowało takiego wsparcia 16 razy. W efekcie na opinie wydało ponad 100 tys. zł. W Ministerstwie Rozwoju Regionalnego w ub.r. na 86 ekspertyz wydano prawie 500 tys. zł. O 100 tys. zł więcej na 50 zewnętrznych opinii wydał resort pracy. Ministerstwo Transportu w tym samym czasie na ekspertyzy wydało ponad 2 mln zł. 700 tys. zł na ten cel wypłynęło z resortu zdrowia. Rekordzistą jest Ministerstwo Skarbu Państwa – w 2012 r. wydało na ekspertyzy, opinie i inne opracowania u zewnętrznych ekspertów blisko 3 mln zł.
Członkowie zespołów nie powinni pobierać ekstrawynagrodzenia, ale bywa z tym różnie. Urzędnicy, którzy w nich zasiadają, otrzymują np. nagrody sięgające nawet 16 tys. zł. Poza nimi na dodatkowe pieniądze mogą liczyć członkowie zespołów spoza urzędów – wystarczy zwykła umowa-zlecenie lub odpowiednie sformułowanie decyzji o powołaniu takiej grupy. Na przykład za udział w zespole dotyczącym projektu Sieć Szerokopasmowa Polski Wschodniej wypłacono ok. 65 tys. zł wynagrodzeń.
– – przekonuje prof. Jolanta Itrich-Drabarek z Uniwersytetu Warszawskiego. Dodaje, że członkowie zespołów nie powinni dostawać pieniędzy.
Dziennikarz z wykształcenia prawnik, ukończył też studia podyplomowe na Uniwersytecie Warszawskim z zakresu Prawa Europejskiego. Zanim trafił do redakcji kilka lat pracował w administracji rządowej w tym Rządowym Centrum Legislacji i Ministerstwie Obrony Narodowej. Od 2003 r. jest członkiem Polskiego Towarzystwa Legislacji. W redakcji pisze o problemach dotyczących żołnierzy zawodowych i rezerwistów. Na bieżąco monitoruje również kwestie związane z zatrudnieniem i wynagrodzeniem nauczycieli. Porusza też problemy samorządów dotyczące stosowania przepisów oświatowych. W zakresie swoich obowiązków ma również zatrudnienie i płace w całej administracji publicznej.