Dziennik Gazeta Prawana logo

Konkurs na szefa LOT ustawiony? Minister zaprzecza

8 lutego 2013, 06:49
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
samolot lot
Tak wybrano nowego prezesa LOT /Shutterstock
Rada nadzorcza LOT wybrała dwóch kandydatów na prezesa przewoźnika. Żaden z nich nie spodobał się ministrowi skarbu, a na liście nazwisk nagle pojawił się były szef firmy.Tymczasem Mikołaj Budzanowski dementuje rewelacje "Naszego Dziennika".

Okoliczności wyboru Sebastiana Mikosza na szefa LOT-u są co najmniej dziwne. W pierwszym podejściu dostał zaledwie trzy głosy. Minister skarbu anulował więc decyzję rady nadzorczej i polecił jej wybrać swojego faworyta. „Nasz Dziennik” ujawnia, jak naprawdę wyglądał „konkurs” na prezesa PLL LOT i jaką rolę odegrał w nim minister skarbu.

Konkurs na prezesa PLL LOT ogłoszono zaraz po tym, jak rada nadzorcza odwołała w grudniu 2012 roku prezesa Marcina Piróga. To on zastąpił Mikosza na stanowisku szefa zarządu w 2010 roku. Do konkursu przystąpiło 31 osób, spośród których wyłoniono 27 kandydatów. Do kolejnego etapu przeszło 5. Na posiedzeniu rady nadzorczej w piątek sporządzono tak zwaną krótką listę kandydatów. Znaleźli się na niej: Paweł Dąbkowski z firmy Lot Air, Witold Jesionowski z Bomi, Wojciech Tomikowski z Letus Capital, Andrzej Wysocki z LOT oraz Bertrand LeGuern z Petrolinvestu. Nie było na niej jednak nazwiska Sebastiana Mikosza.

Podczas kolejnego posiedzenia 28 stycznia również nie zapadła decyzja w sprawie wyboru prezesa; kolejny termin wyznaczono na poniedziałek, 4 lutego. Wówczas szef rady nadzorczej Wojciech Balczun zaczął tłumaczyć, że wybór szefa zarządu nie jest taki oczywisty, a rada musi mieć pewność, że nowy prezes poradzi sobie z wyjściem spółki z trudnej sytuacji finansowej. Ale 4 lutego rada również nie podjęła żadnych decyzji, a jej szef Wojciech Balczun pojechał do Ministerstwa Skarbu Państwa przedstawić ministrowi Mikołajowi Budzanowskiemu ostateczną listę kandydatów.

Członkowie rady ocenili, że fotel prezesa powinien przypaść Andrzejowi Wysockiemu lub Bertrandowi LeGuern. Okazało się jednak, że wyznaczono kolejne posiedzenie rady - na środę, 6 lutego. A do listy kandydatów dokooptowano Mikosza.Informator "Naszego Dziennika" twierdzi, że minister skarbu MIkołaj Budzanowski nie zaakceptował żadnego ze wskazanych przez radę nadzorczą kandydatów nie zaakceptował, bo zapewne już na początku „konkursu” miał swój typ, czyli Mikosza.

Co na to minister? Zaprzecza, by wybór nowego szefa PLL LOT był ustawiony. Mikołaj Budzanowski komentował w ten sposób doniesienia "Naszego Dziennika" w sprawie wyboru Sebastiana Mikosza na szefa będącej w kłopotach finansowych spółki.Według gazety, minister nie zaakceptował żadnego ze wskazanych przez radę nadzorczą kandydatów, bo zapewne już na początku "konkursu" miał swój typ, czyli Mikosza.

Mikołaj Budzanowski zaznaczył, że przeprowadzono całą procedurę konkursową zgodną z regulacjami i nie ma możliwości, by cokolwiek można było w wyborze prezesa firmy, ustawić. Tłumaczył, że to zdaniem rady nadzorczej Sebastian Mikosz okazał się najlepszym kandydatem. - dodał Budzanowski.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło IAR
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj