W efekcie sprzedaż detaliczna wzrosła w lipcu w stosunku do analogicznego okresu ubiegłego roku o 6,9 proc. – podał GUS. Wynik był lepszy od osiągniętego miesiąc wcześniej (6,4 proc.), kiedy odbywały się mistrzostwa Europy w piłce nożnej.
Pewne spowolnienie wzrostu nastąpiło w segmentach ściśle powiązanych z Euro 2012, jak np. żywność i napoje alkoholowe. Choć także mniej niż w czerwcu Polacy kupili sprzętu RTV/AGD, czyli zapewne telewizorów. Jednak sprzedaż RTV/AGD i tak osiągnęła 18-proc. wzrost w porównaniu z ubiegłym rokiem. – tłumaczy Jakub Borowski, główny ekonomista Kredyt Banku. Zauważa, że choć klienci przejadają oszczędności, to się nie zadłużają. Banki nadal niechętnie udzielają kredytów konsumpcyjnych. – podkreśla Borowski.
W lipcu jeden z najwyższych wzrostów sprzedaży miało paliwo – 12,7 proc., gdy miesiąc wcześniej było to 7,7 proc. Maja Goettig, główna ekonomistka KBC Securities, tłumaczy to tym, że Polacy po miesiącu spędzonym przed telewizorem ruszyli na wakacje.
Tradycyjnie, jak ma to miejsce od początku roku, największy wzrost popytu odnotowały hiper- i supermarkety. Świadczy to o tym, że kondycja ekonomiczna gospodarstw domowych mimo wszystko nie jest dobra. W miarę pogarszania się sytuacji na rynku pracy ich popularność będzie wzrastała. Powód banalny – ceny. W sklepach wielkopowierzchniowych są one zdecydowanie niższe w małych osiedlowych.
Eksperci twierdzą jednak, że wzrost sprzedaży detalicznej na tym poziomie w kolejnych miesiącach będzie nie do utrzymania. – twierdzi Wiktor Wojciechowski, główny ekonomista Invest-Banku. Uważa, że możliwości finansowania konsumpcji oszczędnościami już się wyczerpują.