Największy wróg gazu łupkowego – rosyjski Gazprom – postanowił uczyć się technologii jego wydobycia u Chińczyków. Do Chin przyjechali pierwsi rosyjscy specjaliści. Będą obserwować początki eksploatacji należącego do państwowej CNPC złoża Changning w prowincji Syczuan.
Nieracjonalnie drogo
Obecność ekspertów Gazpromu przy wydobyciu łupków w Chinach budzi zdziwienie. Choć Rosja posiada znaczne zasoby niekonwencjonalnego gazu (szacunki mówią o 63 bln m sześc.), lokalni producenci nie są zainteresowani jego wydobyciem. Powodem są zbyt wysokie koszty. – tłumaczy w rozmowie z DGP Konstantin Simonow, szef rosyjskiego Funduszu Narodowego Bezpieczeństwa Energetycznego. I dodaje, że dlatego rozpoczęcie eksploatacji łupków jest nieracjonalne. Tym bardziej że na swoją kolej wciąż czekają gigantyczne złoża gazu tradycyjnego.
Nie oznacza to jednak, że nie warto już teraz zdobywać wiedzy na temat nowoczesnych technologii, jakie Chińczycy ściągnęli od Amerykanów. – mówi nam Dmitrij Abzałow z Centrum Koniunktury Politycznej Rosji. – dodaje.
Zainteresowanie Gazpromu chińskimi łupkami jest też swoistą ucieczką do przodu. Rosja od pięciu lat traci pozycję w Europie przez słabnącą w czasie kryzysu konsumpcję i konkurencję ze strony dostawców LNG. Jednocześnie Gazprom ma problemy z zawarciem kontraktu na dostawy gazu do Chin. – tłumaczy nam Swietłana Mielnikowa z Rosyjskiej Akademii Nauk. Władze ChRL planują, że za 10 lat kraj będzie wydobywał 100 mld m sześc. gazu łupkowego rocznie. To o 1/4 mniej, niż wynosi obecne zapotrzebowanie Chin na gaz.
Za, a nawet przeciw
Wysłanie rosyjskiej delegacji do Chin ma też aspekt wizerunkowy. – czytamy w przygotowanej na zamówienie DGP analizie rosyjskiego Centrum Ekspertyzy Energetycznej. – dodaje Michaił Krutichin z agencji RusEnergy.
Koncern prowadzi bowiem aktywną kampanię przeciwko wydobyciu tego gazu w Europie. W 2010 r. wydał 100 tys. dol. na badanie zagrożeń, jakie wiążą się z eksploatacją łupków. Jak twierdzi europoseł Bogusław Sonik, Gazprom inspiruje niektóre organizacje ekologiczne do walki z wydobyciem niekonwencjonalnego gazu w Europie. To właśnie protesty zielonych doprowadziły do nałożenia moratorium na wydobycie łupków we Francji, w Bułgarii i Szwajcarii. Tymczasem – twierdzi Sonik – wydobycie gazu nie stanowi zagrożenia ekologicznego, o ile firmy pracują zgodnie z przyjętymi procedurami.
Niemcy i Ukraina też liczą na boom
Poza Polską także Kijów – największy odbiorca rosyjskiego gazu – postrzega łupki jako środek do uniezależnienia się od Gazpromu. Ukraina ma trzecie co do wielkości złoża gazu łupkowego w Europie szacowane na co najmniej 1,2 bln m sześc. Koncesje na wydobycie tego surowca dostały już Royal Dutch Shell i Chevron. Kijów liczy, że komercyjne wydobycie tego gazu ze złóż Ołeśka (na zachodzie kraju) i Juziwśka (na wschodzie) rozpocznie się najpóźniej w 2018 r. Ogromne zapasy łupków znaleźli w połowie lipca także Niemcy. Tamtejsze złoża kryją 6,8 – 22,6 bln m sześc., z czego 10 proc. można wydobyć przy zastosowaniu obecnie znanych technologii. Naukowcy z RFN obalili także główny argument Gazpromu przeciwko wydobyciu łupków. Twierdzą, że metoda szczelinowania hydraulicznego jest nie tylko rentowna, ale i bezpieczna dla środowiska.