Dziennik Gazeta Prawana logo

Wielkie przekręty w Grecji. Takie jak na Wall Street

Siedziba banku
Grecki bank oszukiwał jak amerykańskie /Shutterstock
Wielki skandal w Grecji. Na jaw wyszło potężne oszustwo bankowe. Jeden z dyrektorów banków przeprowadzał podejrzane transakcje, jakich nie powstydziliby się prezesi amerykańskich instytucji finansowych. Nadzór finansowy nawet się nie zorientował w sytuacji.

Kolejny skandal w greckiej bankowości. Dyrektor wykonawczy Piraeus Banku Michalis Salas dzięki trzem podstawionym firmom wykupił w nim część udziałów za pieniądze pożyczone od konkurencji. Transakcja nie została zgłoszona giełdzie w Atenach, na której bank jest notowany.

Chodzi o akcje warte co najmniej 100 mln euro. Jak wyglądał schemat działania? Na miesiąc przed transakcją Michalis Salas był właścicielem cypryjskiej firmy Benidver. W chwili kupienia przez nią pakietu udziałów Benidver należał już do dwóch greckich spółek należących z kolei do innej cypryjskiej firmy, której udziałowcy byli anonimowi. Według dokumentów, na które powołuje się Reuters, w istocie właścicielem była córka Salasa, Mirto Salas. Inną firmę kontrolował w podobnie zawiły sposób brat Mirty Jeorjos Salas.

W ten sposób Salasowie stali się największym mniejszościowym udziałowcem banku, dysponując 6 proc. akcji. Wbrew prawu transakcje nie zostały ujawnione publicznie, co stawia pod znakiem zapytania skuteczność greckiego nadzoru finansowego. To szczególna wersja insider tradingu. Dyrektor zarządzający wie jako pierwszy o wszelkich nowościach związanych z kondycją podległego mu banku. A Piraeus Bank należy do największych tego typu instytucji finansowych w Grecji.

Jakby tego było mało, pieniądze na zakup akcji Salas uzyskał w Marfin Egnatia Banku, czyli u bezpośredniego konkurenta. Pracownicy Marfina zdawali sobie sprawę, że firmy, którym udzielają kredytu, należą do osób powiązanych z Salasem, a więc jako takie powinny ujawnić dokonanie transakcji. Kostas Botopulos, szef Greckiej Komisji Rynku Kapitałowego, przyznał jednak, że decyzja o tym, kogo uznać za „osobę powiązaną”, jest uznaniowa. Piraeus Bank, jak i sam Michalis Salas, zaprzeczają zarzutom.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Michał Potocki
Michał Potocki
Dziennikarz i redaktor DGP. Zawodowo zajmuje się tematyką światową, zwłaszcza państwami Europy Wschodniej
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraWielkie przekręty w Grecji. Takie jak na Wall Street »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj