Dziennik Gazeta Prawana logo

Rosja sprytnie łowi najsmaczniejsze kąski z byłego ZSRR

12 lipca 2012, 12:14
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Rosja sprytnie łowi najsmaczniejsze kąski z byłego ZSRR
Gazprom wybiera najcenniejsze kąski w krajach byłego ZSRR w zamian za gazowe długi/Shutterstock
Gazprom przez lata pozwalał republikom postsowieckim na zadłużanie się bez konsekwencji. Teraz Rosja odbiera dług w postaci najbardziej wartościowych udziałów w gospodarce. Dotyczy to zarówno jej sojuszników, jak i oponentów.

Kraje byłego ZSRR stanęły w obliczu kryzysu zadłużenia. Ich wierzycielem nie są jednak – jak w przypadku południa UE – banki czy fundusze inwestycyjne tylko Gazprom.

Zadłużenie krajów byłego ZSRR względem Gazpromu wzrosło w ciągu ubiegłego roku do rekordowych pułapów i osiągnęło 6,4 mld dol. Jest to o 36 proc. więcej niż w 2010 r. – wynika z danych dziennika "Wiedomosti", który przedrukował biuletyn dla inwestorów Gazpromu.

Długi byłych republik radzieckich stanowią trzecią część rocznej wartości ich importu surowca (ok. 21 mld dol.). Rekordy bije Mołdawia. Jej zadłużenie wzrosło do 2,9 mld dol. – trzykrotnie więcej, niż wynosi wartość jej rocznych zakupów rosyjskiego gazu. Aż 90 proc. zadłużenia to wina separatystów z Naddniestrza, którzy nie płacą Rosjanom za gaz od pięciu lat. Mołdawia, na której formalnie wisi dług, nie może jednak pozbyć się zobowiązań Tyraspola. W ten sposób rząd w Kiszyniowie potwierdziłby niezależność prorosyjskiego terytorium, które odłączyło się od kraju na początku lat 90.

– mówi w rozmowie z DGP Michaił Krutichin z moskiewskiego ośrodka RusEnergy. Pierwsze kroki już zrobiono. Pod koniec grudnia władze w Kiszyniowie zdecydowały o przekazaniu w ręce Mołdowagazu, w połowie należącego do Gazpromu, m.in. wartych 85 mln dol. gazociągów.

Drugi największy dłużnik Rosjan to Ukraina. Długi Naftohazu w 2011 r. wzrosły do 2,2 mld dol. – co stanowi 18 proc. wartości całego importu surowca. Kijów płaci Gazpromowi jedną z najwyższych cen w Europie. Tegoroczna średnia cena za rosyjski gaz wyniesie 440 dol. – o kilkadziesiąt dolarów więcej, niż przewiduje ukraiński budżet (416 dol. za 1000 m sześc). – komentuje w rozmowie z DGP Igor Burakowski, szef kijowskiego Instytutu Badań Gospodarczych i Politycznych Konsultacji.

W najbardziej komfortowej sytuacji znajduje się Białoruś. Jej dług wobec Gazpromu wyniósł niecały 1 mld dol. Od początku roku Mińsk płaci Rosjanom za gaz o 30 proc. mniej (w tym roku cena wyniesie zaledwie 165 dol. za 1000 m sześc.). Nie ma jednak nic za darmo. Korzystniejsze warunki Białorusinom udało się zdobyć po tym, jak w listopadzie 2011 r. w ręce Gazpromu została przekazana całość udziałów w operatorze Biełtransgaz.

Straty na białoruskim rynku Rosjanie wyrównają za pomocą swojego sojusznika na Kaukazie – Armenii. Jak podał ormiański portal Tert.am, Gazprom podniesie w październiku Erewanowi cenę na swój surowiec z obecnych 180 dol. do 280 dol. za 1000 m sześc. Od stycznia przyszłego roku Armenia zapłaci już 320 dol.

– uważa Krutichin. Od momentu założenia ArmGazPromu w 1997 r. udziały ormiańskich władz w firmie zmniejszyły się o połowę. – mówi nam Aleksandr Iskandarian z ormiańskiego Instytutu Kaukazu. – dodaje.


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj