Przygotowany przez europosła Sonika projekt nielegislacyjnego raportu ws. środowiskowych aspektów wydobycia gazu łupkowego zostanie po raz pierwszy omówiony w Komisji ochrony środowiska Parlamentu Europejskiego 25 kwietnia. W zależności od tego, ile poprawek zgłoszą inne grupy polityczne, głosowanie plenarne odbędzie się przed lub po wakacjach.

Jestem otwarty na poprawki, które mogą idą w kierunku zwiększania wymogów bezpieczeństwa wobec przemysłu. Natomiast tak jak odrzuciliśmy przy raporcie dotyczącym ropy naftowej wniosek Zielonych, żeby zablokować w ogóle wydobywanie tego paliwa, tak i w przypadku gazu łupkowego, nie można się zgodzić, by wprowadzić jakiś europejski zakaz wydobycia gazu łupkowego - powiedział dziennikarzom Sonik.

Sonik zapowiedział też, że będzie przeciwny poprawkom, które służyłyby znacznemu podrożeniu kosztów produkcji, poprzez ustanowienie specjalnego podatku, co praktycznie uniemożliwiłyby wydobywanie tego gazu.

Projekt raportu podkreśla, że kraje członkowskie mają wyłączność na decyzje ws. wydobycia energii i to do kompetentnych organów krajowych należy zapewnienie odpowiednich regulacji i kontroli wydobycia gazu łupkowego. Raport zauważa, że gaz łupkowy może przyczynić się do zwiększenia bezpieczeństwa energetycznego oraz redukcji emisji CO2.

Dokument przyznaje, że odwierty przy wydobyciu gazu łupkowego mogą czasowo pogorszyć warunki życia lokalnych społeczności. Chodzi, jak wyjaśnia Sonik, o kilkumiesięczne uciążliwości związane z hałasem, najazdem ciężarówek i wieżami wiertniczymi. Ale wieże wiertnicze potem znikają. Na miejscu pozostaje praktycznie niewielka głowica - przekonuje. W projekcie raportu autor apeluje, by w szczególności to przemysł zminimalizował konsekwencje swej działalności.

Propagując tezę, że istniejące ustawodawstwo UE dotyczące innych kopalin jest wystarczające także w stosunku do gazu łupkowego, Sonik przekonuje, że gaz łupkowy należy traktować jak inne źródła energii wydobywanej spod ziemi. Co więcej - zdaniem sprawozdawcy PE - eksploatacja gazu łupkowego - jeśli prowadzona z zachowaniem surowych zasad bezpieczeństwa, jak np. obowiązek obetonowanie odwiertów, by nie było przepływu wody, jest nawet mniej uciążliwa niż wydobycie węgla czy ropy naftowej.

Prawidłowo wykonane odwierty i odpowiednie ich monitorowanie wykluczają możliwość skażenia gruntów - powiedział Sonik. Europoseł argumentuje, że wody gruntowe są bezpieczne, bo po pierwsze znajdują się na głębokości około 300 m, a gaz łupkowy występuje 2-3 km w głąb ziemi; po drugie przejście przez wody gruntowe do gazu łupkowego odbywa się poprzez zabetonowany otwór, który uniemożliwia przepływ jakichkolwiek substancji do wód gruntowych.

W raporcie autor apeluje kilkakrotnie o jak najwyższej jakości standardy i praktyki wydobycia gazu łupkowego oraz regularne i wysokiej jakości kontrole, prowadzone przez odpowiednie ograny krajowe.

Zdaniem sprawozdawcy, trudno przewidzieć wynik prac w PE nad jego raportem. Ma nadzieję na poparcie swej największej chadeckiej frakcji Europejskiej Partii Ludowej oraz grupy Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (gdzie zasiadają m.in. brytyjscy Torysi i PiS). Przeciw będą Zieloni i zapewne spora część socjaldemokratów.

Pod koniec stycznia Komisja Europejska opublikowała raport, z którego wynika, że na tym etapie nie ma potrzeby tworzenia nowych przepisów UE, jeśli chodzi o poszukiwania gazu łupkowego. KE będzie jednak badać sprawę i nie wyklucza zmian, gdy produkcja gazu z łupków ruszy w Europie na dużą skalę.

Z Brukseli Inga Czerny