Pseudodokumentalny serial „Pamiętniki z wakacji” pokazywany przez Polsat jest telewizyjnym przebojem już od kilku miesięcy. Ostatnio stał się też nr. 1 internetu. A wszystko dzięki odcinkowi, w którym jedna z bohaterek prezentuje rodzinie swoją popisową potrawę. „Przygotowałam pyszną kolację po to, żeby było nam lepiej. Żebyśmy mogli żyć wszyscy razem w zgodzie i przyjaźni” – mówi, stawiając na stole mięsnego jeża, czyli półmisek wędlin ułożonych w kształt zwierzęcia. Inny bohater zachwycony posiłkiem nuci piosenkę „Mięsny jeż, ty go zjesz”.

Zarówno scena, jak i pomysł na danie są tak kuriozalne, że od kilku dni biją rekordy popularności w sieci. Internauci nagrywają filmiki z instruktażami, jak przygotować mięsnego jeża, remiksują fragmenty serialu, a na Facebooku działa już kilka fan page’y tak mięsnego jeża, jak i bohaterów serialu: Beatki oraz Henia.

Wyłącznie kwestią czasu pozostaje, kiedy ten nowy bohater zbiorowej świadomości zostanie wykorzystany w reklamie. Producent wafelków Góralki, firma I.D.C. Polonia na swoim facebookowym profilu zaproponowała fanom wafelkowego jeża. Internautów takie poczucie humoru zachwyciło i ochoczo zaczęli przesyłać sobie zdjęcie nowego gatunku jeża.

Tylko czekać na dalsze pomysły marketingowców. Doskonale przecież wiedzą, że nikt tak nie rozreklamuje produktu jak miliony internautów. Nie tylko zrobią to darmo i w oka mgnieniu, ale jeszcze z entuzjazmem. Ale tylko pod warunkiem, że uznają reklamę za zabawną na tyle, aby warto było się nią podzielić, choćby za pośrednictwem portalu społecznościowego.

Tak działa wirusowy marketing oparty na internetowych memach. „Memy” to termin wprowadzony przez ewolucjonistę Richarda Dawkinsa. Oznaczają idee czy informacje kulturowe komunikowane sobie nawzajem przez członków danej społeczności. Choć badacz pisał o nich w połowie lat 70., czyli jeszcze przed eksplozją popularności internetu, termin ten idealnie oddaje naturę sieciowych trendów. – Tyle że marketingowcom najbardziej zależy nie tyle na wychwyceniu istniejącego już mema i wykorzystaniu go w kampanii, ile na stworzeniu swojego własnego i wprowadzeniu go do powszechnego obiegu – mówi Paweł Tkaczyk, ekspert z dziedziny social marketingu. Tłumaczy, że takimi wprowadzonymi do szerokiego użytku reklamowymi memami były choćby zwroty „Takie rzeczy tylko w Erze” czy „No to Frugo”.

– Ludzie zaczęli używać ich w codziennych sytuacjach i tym samym nieświadomie zupełnie stawali się elementem kampanii reklamowej – dodaje Tkaczyk. Stworzyć własnego mema jest jednak trudno. Tak trudno, że częściej chwyta się tych gotowych, starając tylko odpowiednio dopasować do reklamowanego produktu. Stąd właśnie reklama Tesco z Natankiem-Batmankiem, wykorzystująca motyw księdza Natanka, do której dodatkowo agencja dorobiła legendę o zakazie jej wyświetlania w telewizji, czy najnowsza kampania reklamowa BZW BK z Chuckiem Norrisem. – Wprawdzie korzysta ona z mema, który popularny był kilka lat temu, ale zadziałała. Są już pierwsze internetowe przeróbki plakatów z Norrisem, czyli mem niesie się dalej i rozreklamowuje bank – dodaje Tkaczyk.

W sieci pojawiły się już klony, np. jeż wafelkowy. No to fru go!