Dziennik Gazeta Prawana logo

Dramat polskiej gospodarki. A rząd wierzy w sukces

25 lipca 2011, 09:06
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
pieniądze złoty banknoty
pieniądze złoty banknoty/Shutterstock
Rząd cały czas obiecuje, że polska gospodarka będzie rozwijać się w tempie 4 proc. Jednak ekonomiści i NBP nie zostawiają suchej nitki na rzadowych planach i rysują czarne prognozy na przyszłość.

Wśród ekonomistów panuje przekonanie, że w tym roku jakoś uda nam się utrzymać 4-proc. wzrost, głównie za sprawą dobrego pierwszego półrocza. Natomiast w 2012 r. grozi nam wiele czynników, które mogą jeszcze bardziej spowolnić nasz rozwój.

"Sądzimy, że w trzecim kwartale wzrost wyniesie tylko 3,8 proc. Wpływ na to będzie miało m.in. spowolnienie w eksporcie, osłabienie w inwestycjach, brak wyraźnego bodźca ze strony popytu wewnętrznego. W ostatnim kwartale zarówno konsumpcja, jak i eksport powinny znowu ruszyć. Liczymy także na poprawę w inwestycjach prywatnych" - mówi Karolina Sędzimir, ekonomistka PKO BP.

Jej prognozę potwierdzają piątkowe dane GUS dotyczące koniunktury w przedsiębiorstwach. Wynika z nich, że tylko usługi trzymają się mocno. Firmy z branży przetwórstwa przemysłowego, choć jeszcze nie mówią o pogorszeniu, to mniej korzystnie niż w czerwcu oceniają portfel zamówień. Narzeka też budownictwo. Jednak najsłabiej wiedzie się przedsiębiorstwom handlowym. Pesymistyczne są zarówno prognozy, jak i oceny bieżącej sprzedaży. Handlowcy odczuwają też trudności z regulowaniem zobowiązań.

O tym, że przedsiębiorstwa gorzej niż w pierwszym kwartale oceniają przyszłą sytuację gospodarczą kraju, świadczą też wyniki ankiety przeprowadzonej przez NBP. Spodziewają się w drugim półroczu pogorszenia kondycji. Uważają, że zarówno popyt zagraniczny, jak i wewnętrzny zacznie spadać.

"Nie oczekiwałbym jakiegoś dramatycznego spadku konsumpcji w tym roku, raczej pozostanie na stabilnym poziomie. Natomiast zdecydowany problem mogą mieć eksporterzy" - mówi Ignacy Morawski, ekonomista PBP. Tłumaczy, że spowolnienie eksportu związane będzie z sytuacją na rynkach światowych. PMI, tj. wskaźnik bieżącej i przyszłej koniunktury w przemyśle Chin, spadł do poziomu poniżej 50 pkt, czyli do bardzo złej oceny, a to spowoduje spowolnienie w eksporcie Niemiec. Tam wskaźnik PMI też spadł o 0,6 pkt do 54 pkt. A Niemcy są głównym odbiorcą produktów i półproduktów z Polski. Powinniśmy się więc w najbliższych miesiącach nastawić nawet na znaczy spadek wzrostu eksportu. Tym bardziej że wskaźniki koniunktury w przemyśle spadają także we Francji, u naszego drugiego partnera handlowego, a także w USA, które wywierają wpływ na całą Europę.

"Ta niepewność powoduje, że polskie przedsiębiorstwa się przyczaiły. Choć mają niewykorzystane moce produkcyjne i znaczne potrzeby inwestycyjne, to ich nie realizują. Czekają na rozwój wypadków" - mówi Jakub Borowski, główny ekonomista Invest-Banku. "Nasza gospodarka jest mała, dlatego podatna na to, co się dzieje na świecie. Jeśli w przyszłym roku zwolni gospodarka Eurolandu, to i nasza będzie musiała pójść w jej ślady" dodaje.

Dlatego na przyszły rok ekonomiści wróżą znaczne spowolnienie wzrostu. Z uśrednionej prognozy wynika, że wyniesie on 3,71 proc. Najbardziej pesymistyczny jest NBP, który przewiduje wzrost na poziomie 3,2 proc. Spowolnienie wzrostu sygnalizuje także sam rząd. W ustawie budżetowej zapisano m.in., że w związku z zaplanowanymi działaniami konsolidacyjnymi w sferze finansów publicznych oczekuje się ograniczenia tempa wzrostu spożycia publicznego, czego konsekwencją będzie zerowy wpływ tej kategorii ekonomicznej na wzrost PKB. Dodatkowo w wyniku zakończenia cyklu inwestycyjnego publicznych projektów infrastrukturalnych, których kumulacja powinna mieć miejsce w 2011 r., w 2012 r. trzeba też, zdaniem resortu finansów, oczekiwać ograniczenia wartości inwestycji publicznych. A to będzie oznaczać, że wkład we wzrost PKB ze strony łącznego popytu generowanego przez sektor rządowy i samorządowy będzie ujemny – ok. minus 0,6 pkt proc. w porównaniu z plus 1,8 pkt proc. w 2011 r.

Jednak rząd liczy na to, że ruszą inwestycje prywatne. To powinno spowodować poprawę sytuacji na rynku pracy i wzrost płac, co ma przełożyć się na wzrost popytu konsumpcyjnego. To on ma właśnie łagodzić skutki niższych inwestycji publicznych. W ustawie budżetowej założono więc wzrost gospodarczy w przyszłym roku na poziomie 4 proc.

– W przyszłym roku w pełni odczujemy skutki zacieśniania polityki monetarnej przez RPP w Polsce i przez Europejski Bank Centralny w Eurolandzie. To może wpłynąć na ograniczenie wydatków gospodarstw domowych i inwestycji przedsiębiorstw – uważa jednak Marcin Mrowiec, główny ekonomista Pekao SA. I dlatego swoją prognozę przyszłorocznego wzrostu zmniejszył o 0,5 proc. do 3,5 proc.

Szansę na realizację prognozy rządu można upatrywać w tym, że konsumenci użyją oszczędności, aby zaspokoić swoje potrzeby. Tyle że może się to nie sprawdzić, bo w sytuacji niepewności i trudnego rynku pracy Polacy mogą nie ruszyć na zakupy.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj