Silvio Berlusconi w najbliższych tygodniach przedstawi program daleko idących cięć budżetowych, dzięki którym finanse publiczne już za trzy lata zostaną zrównoważone. Szef włoskiego rządu chce jednocześnie obniżyć podatki od dochodów osobistych i w ten sposób powstrzymać spadek poparcia społecznego. Na razie zaufanie do niego deklaruje tylko 29 proc. Włochów.

Szanse na przeforsowanie programu uzdrowienia finansów publicznych wzrosły wczoraj, po tym jak Berlusconiemu udało się uzyskać w parlamencie poparcie dla mniej kontrowersyjnego programu pobudzenia wzrostu gospodarczego.

Premier bierze się za reformy po tym, jak amerykańska agencja ratingowa Moody’s ostrzegła, że może obniżyć ocenę wiarygodności włoskiego długu, bo obawia się, że kraj, który w pierwszym kwartale tego roku rozwijał się w tempie zaledwie 0,1 proc., nie zdoła spłacić wartego 120 proc. PKB długu. W sobotę także szef Eurogrupy (spotkania ministrów finansów strefy euro) Jean-Claude Juncker ostrzegł, że kryzys grecki może wchłonąć Włochy nawet przed Hiszpanią. Berlusconi jest też pod naciskiem swojego koalicyjnego partnera, przywódcy Ligi Północnej Umberto Bossiego, który domaga się przeprowadzenia natychmiast cięć w podatkach. Bez jego poparcia nie ma szans na przeforsowanie planu.

Szykowany przez ministra gospodarki i finansów Giulia Tremontiego program zakłada aż 40 miliardów euro oszczędności do 2014 r., z czego większość miałaby zostać wprowadzona w życie pod koniec trzyletniego planu (w tym roku cięcia wyniosłyby tylko 3 – 6 mld euro). Dzięki temu deficyt budżetowy kraju miałby spaść z 4 proc. PKB w tym roku do 3 proc. w przyszłym i zaledwie 0,1 proc. w 2014 r.

Zmniejszenie dziury w finansach publicznych będzie możliwe dzięki ograniczeniu szarej strefy, którą Narodowy Instytut Statystyczny (Istat) ocenia na 275 mld euro rocznie. Już w zeszłym roku władze fiskalne odzyskały około 25 mld euro należności, której Włosi nie zadeklarowali w swoich zeznaniach.

Jednocześnie rząd chce podnieść stawki VAT z 10 do 11 proc. (preferencyjna) i z 20 do 21 proc. (podstawowa). Ma być zlikwidowana znaczna część ulg podatkowych, które dziś pozbawiają skarb państwa 161 mld euro rocznie. Równocześnie rząd chce podnieść z 12 do 20 proc. opłaty fiskalne pobierane od zysków z lokat kapitałowych. Tremonti, którego wiarygodność jest wysoko ceniona przez inwestorów finansowych, zapowiedział ponadto, że ograniczy wydatki na administrację, a w szczególności te przeznaczone na reprezentację.

Zadanie Tremontiego jest jednak podwójnie trudne. Poza ograniczeniem deficytu budżetowego musi pod naciskiem Ligi Północnej obciąć podatki. – Tremonti straszy nas scenariuszem greckim, ale my i tak domagamy się obcięcia podatków – groził w niedzielę Bossi podczas zjazdu swojej partii. Obniżenie podatków ma też pozwolić ekipie Berlusconiego na odzyskanie części wyborców, którzy niedawno zadali mu klęskę nawet w tradycyjnie popierającym prawicę Mediolanie. Plan ministra gospodarki i finansów zakłada zredukowanie stawek podatku od dochodów osobistych z pięciu (23, 28, 38, 41 i 43 proc.) do trzech (20, 30 i 40 proc.).