>>>Ten program rozliczy cię z fiskusem

Plan uzdrowienia hiszpańskich banków regionalnych stanął pod poważnym znakiem zapytania. Trzy z nich, Cajastur z Asturii, Caja de Extremadura oraz Caja Cantabria, odrzuciły wczoraj pomysł wejścia do nowo tworzonego Banco Base. Nie chciały połączyć się z trzecim co do wielkości bankiem regionalnym Caja de Ahorros del Mediterraneo (CAM), który zgromadził wyjątkową liczba złych długów z powodu nietrafionych inwestycji na wybrzeżu Morza Śródziemnego. Cajastur należy do najmniej obciążonych złymi długami banków regionalnych kraju.

Jednak nawet w połączeniu z Caja de Extremadura i Caja Cantabria nie zdoła utworzyć wystarczająco dużej grupy finansowej, aby przetrwać na rynku. Tak przynajmniej uważa hiszpański bank centralny, który zażądał od trzech cajas, aby natychmiast przedstawiły swoje plany na przyszłość. Chodzi o znalezienie nowego, wiarygodnego partnera finansowego, najlepiej wyspecjalizowanego w inwestycjach na rynku nieruchomości. Sama Caja de Ahorros del Mediterraneo już wczoraj musiała wystąpić do państwa o ratunek przed upadkiem. W zamian za subwencje zostanie w części lub całości znacjonalizowana. Bank centralny chce rozstrzygnąć jak najszybciej los cajas, aby uniknąć paniki na rynku i utraty zaufania do hiszpańskiego sektora finansowego.

Premier Jose Luis Zapatero od wielu miesięcy wdraża radykalny program oszczędności budżetowych i restrukturyzacji sektora finansowego, aby inwestorzy nie wrzucili do tego samego worka jego kraju i Portugalii. Na razie się to udaje, ale rynki finansowe mogą w każdej chwili dojść do wniosku, że problem złych długów w hiszpańskim sektorze bankowym jest równie poważny jak w Irlandii i doprowadzić do załamania systemu finansowego kraju.

– Upadek negocjacji w sprawie utworzenia Banco Base pokazuje, że jest to niezwykle skomplikowany proces. Im bardziej restrukturyzacja sektora bankowego będzie się przedłużać, tym będzie ona bardziej kosztowna, bo wartość aktywów zainwestowanych na rynku nieruchomości obniża się dosłownie każdego dnia – uważa Cesar Molinas, analityk amerykańskiego banku inwestycyjnego Merrill Lynch & Co.

Banco Base miał docelowo stać się szóstą co do wielkości instytucją finansową kraju z aktywami przeszło 125 mld euro. Zdaniem premiera Zapatero dzięki fuzji i efektom synergii nowa grupa finansowa mogłaby łatwiej udźwignąć obciążające jej bilans złe długi. Wyznaczony przez Bank Hiszpanii termin zakończenia konsolidacji cajas upłynął w poniedziałek. W jego wyniku z 45 dotychczasowych banków regionalnych miało powstać 17. Operacja udała się w każdym przypadku poza czterema wspomnianym instytucjami, które miały utworzyć grupę Banco Base.

Jednocześnie bank centralny wprowadził nowe, surowsze normy kapitałowe dla banków regionalnych. Będą one musiały zbudować kapitał odpowiadający przynajmniej 10 procentom przyznanych pożyczek. Odłożony kapitał nie będzie przy tym obejmował aktywów o wątpliwej jakości. Wprowadzenie nowych norm będzie się wiązało przynajmniej z częściową nacjonalizacją hiszpańskich banków regionalnych. Bank centralny przyznaje, że konieczne będzie przekazanie im przynajmniej 15,5 mld euro funduszy publicznych. Jednak większość ekspertów uważa, że w grę wchodzą o wiele większe kwoty.

Restrukturyzacja banków regionalnych ma także wymiar polityczny. Jak niedawno mówił dla magazynu „DGP” główny ekonomista brukselskiego Instytutu Breugla Nicolas Veron, hiszpańskie cajas były bardzo blisko powiązane z samorządami regionów autonomicznych kraju i często kredytowały ich inwestycje. To jeszcze bardziej pogłębiło problem złych długów. A kompetencje rządu centralnego w stosunku do władz samorządowych są ograniczone, co także utrudnia proces restrukturyzacji.