Dziennik Gazeta Prawana logo

Tusk ciuła budżet, ale może się przeliczyć

2 września 2010, 07:01
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Gdyby ministrowie rządu Tuska zrealizowali wszystkie zapowiedzi, w przyszłym roku, rząd uzyska dodatkowo 20 mld zł. Ale niezależni ekonomiści na rządowych wyliczeniach nie zostawiają suchej nitki.

Prześledziliśmy składane w ostatnich tygodniach deklaracje ministrów. Najwięcej wpływów ma zapewnić podniesienie stawki VAT z 22 do 23 proc. (dodatkowe 5 mld zł) oraz odebranie przedsiębiorcom możliwości odliczania podatku od paliwa (1,8 mld zł). Inne rozwiązania to wprowadzenie do budżetu reguły wydatkowej, która zakłada, że wydatki poszczególnych resortów będą mogły rosnąć tylko o 1 pkt proc. ponad inflację (ma to dać 3 mld zł), obcięcie o połowę zasiłku pogrzebowego (1,5 mld zł) oraz ograniczenie liczby państwowych urzędników i likwidacja rządowych ośrodków czy gospodarstw pomocniczych (łącznie blisko 3 mld zł). Rząd zamierza też odejść od ustawowego zapisu, który obliguje go do wydawania na armię rocznie równowartości co najmniej 1,95 proc. PKB. Bilans finansów publicznych kwotą 10 mld zł ma też podreperować księgowy zabieg - zmuszenie samorządów i państwowej administracji do korzystania ze wspólnego konta w Banku Gospodarstwa Krajowego.

Ekonomiści wątpią jednak w optymistyczne rządowe prognozy. - Mam wiele zastrzeżeń do tych wyliczeń - mówi prof. Dariusz Rosati, były członek RPP. Jego zdaniem budżetowa reguła wydatkowa zamiast 3 mld zł przyniesie w przyszłym roku niewiele ponad połowę tej kwoty. Z kolei podwyżka VAT-u da o 800 mln zł mniej niż zakłada rząd. Wątpliwe są też nadzieje na tak znaczną redukcję wydatków na administrację.

Wątpliwości ekspertów wynikają z tego, że zapowiadane działania nie składają się na radykalny program sanacji finansów publicznych. Są raczej ciułaniem, gdzie się da. - Dobrze, że coś się dzieje. Szkoda tylko że w sposób chaotyczny i nie do końca przemyślany. Rządowe reformy to głównie zabieg marketingowy - mówi prof. Krzysztof Rybiński, były wiceprezes NBP.

Zdaniem Ryszarda Petru, głównego ekonomisty BRE Banku, rząd nie rusza wydatków sztywnych, które stanowią 3/4 budżetu, w tym emerytalnych. Poza tym, nie licząc wysokich, ale jednorazowych wpływów z prywatyzacji, większość potrzebnych kwot rząd zamierza pozyskać z podwyżek podatków, a nie oszczędności. Odwrotnie jest w Niemczech, gdzie rząd przyjął ambitniejszy program cięć wydatków i wydłuża wiek emerytalny do 67 lat. U nas się o tym jeszcze nawet nie myśli.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj