Dziennik Gazeta Prawana logo

Gospodarka USA odporna na cud Obamy

23 lipca 2010, 06:46
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Prezydentowi Barackowi Obamie nie udaje się reanimacja amerykańskiej gospodarki. Już nawet szef banku centralnego uważa, że jej przyszłość jest mocno niepewna. Na dodatek najnowsze dane potwierdzają, że rośnie liczba bezrobotnych, a rynek mieszkaniowy nie chce ruszyć z miejsca.

Uroczyste podpisanie przez prezydenta przygotowywanej od roku ustawy reformującej Wall Street miało być sygnałem, że rządząca Ameryką od półtora roku demokratyczna administracja zaczyna wyprowadzać kraj z kryzysu. Święto zepsuły jednak Obamie fakty. – Widoki są bardziej pesymistyczne, niż jeszcze niedawno nam się wydawało – mówił podczas dwudniowego przesłuchania w Senacie szef amerykańskiego banku centralnego Ben Bernanke. 

Te przepowiednie potwierdza opublikowany wczoraj raport Departamentu Pracy. Wynika z niego, że na początku lipca liczba osób ubiegająca się o zasiłki dla bezrobotnych wzrosła o 37 tys., a prawie 45 proc. spośród 14,6 mln amerykańskich bezrobotnych nie może znaleźć pracy od ponad roku. Te liczby mocno podmywają wiarę w zapewnienia Obamy, że uda mu się odtworzyć 8,5 mln miejsc pracy utraconych od początku kryzysu. Bernanke prognozuje nawet, że sięgające dziś 9,5 proc. bezrobocie pozostanie na wysokim poziomie (powyżej 7 proc.) przynajmniej do 2012 r.

Inne niepokojące dane napływają z rynku nieruchomości. – Majowy spadek sprzedaży mieszkań w USA nie był tylko statystycznym wybrykiem. W czerwcu niekorzystny trend się utrzymał i możemy już zacząć się niepokoić – poinformowało wczoraj Narodowe Stowarzyszenie Obrotu Nieruchomościami. Jego zdaniem ta tendencja nie ulegnie w najbliższym czasie poprawie, bo rząd Obamy wycofał się z programu podatkowych zachęt i ułatwień dla nabywców. Okazuje się, że do inwestycji w nieruchomości nie są w stanie przekonać Amerykanów nawet bardzo niskie oprocentowanie kredytów mieszkaniowych. – To dowód, że kryzys się jeszcze nie skończył – mówi nam Michael Greenberger z University of Maryland w Baltimore.

Administracja Obamy może tylko bezradnie przyglądać się takiemu stanowi rzeczy. Podczas wczorajszego przesłuchania w Senacie Ben Bernanke wykluczył jakiekolwiek nowe zachęty monetarne ze strony Fed (jego zdaniem stopy procentowe i tak są już na bardzo niskim poziomie). – Zaczniemy działać, jeśli sytuacja nie ulegnie poprawie – podkreślił kilkakrotnie.

Z kolei sekretarz skarbu Timothy Geithner już i tak od dawna zajmuje się głównie zapewnianiem rynków finansowych, że Ameryka będzie w stanie spłacić rekordowy dług publiczny sięgający już 90 proc. PKB. Nie ma więc miejsca na nowe kosztowne programy nakręcania gospodarki. A według republikańskiej opozycji wejście w życie ustawy regulującej rynki finansowe nie przyczyni się do napędzenia koniunktury. 

Słabe wyniki i czarne przepowiednie dla największej gospodarki świata sprawiają jednak, że nie ma mowy o nowym otwarciu. Zadowolenie z polityki prezydenta deklaruje dziś tylko 44 proc. Amerykanów. Sondaże wskazują również, że w listopadowych wyborach do Kongresu demokraci stracą najprawdopodobniej kontrolę w Izbie Reprezentantów.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj