"To mit, że mamy w Polsce nadwyżkę energii. Przestarzałe elektrownie pracują pełną parą" - mówi DZIENNIKOWI prezes Południowego Koncernu Energetycznego. Nie ma wątpliwości: przeciążone zakłady energetyczne zaczną wyłączać prąd. Komu najpierw? O tym zadecyduje rząd.
"Elektrownie mają po 30-40 lat i sprawność na poziomie zaledwie 35 proc. Tylko dzięki determinacji energetyków udaje się uniknąć awarii" - prezes Jan Kurp nie zostawia suchej nitki na polskich sieciach energetycznych. Cały system jest na granicy wytrzymałości.
Trzeba się przygotować na brak prądu. Dlaczego? Bo jeśli przeciążona elektrownia nie odetnie na przykład dużego osiedla, napięcie w gniazdkach będzie stopniowo maleć. A wtedy zaczną się psuć telewizory, pralki, lodówki. Czyli coś za coś.
Wczoraj w elektrowni Połaniec trzeba było wyłączyć dwa z ośmiu bloków. Woda z Wisły, która je chłodzi, była zbyt ciepła od upałów. Wystarczy, że ma 26 stopni i już nie może chłodzić generatora.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|