Dziennik Gazeta Prawana logo
Żyjemy w czasach medialnej ekspansji, jesteśmy atakowani informacjami każdego dnia:prasa, internet, telewizja…zatracamy się w natłoku informacji, zaczynamy się gubić i zamiast kierować się "zdrowym rozsądkiem" zaczynam gonić "uciekającego króliczka". Nasze decyzje kreuje albo euforia albo panika. Niestety w obu przypadkach może i najczęściej okazuje się zgubna.

Przykładów jest wiele. Mówiąc o tych dwóch skrajnych stanach możemy się tutaj posłużyć obecnym kryzysem jaki i tym który dopadł nas na początku millennium.Obserwując obecną sytuację, czuję się jakby historia zatoczyła koło.

Jak dziś pamiętam pęknięcie "bańki internetowej" ogromne spadki indeksów których preludium był listopad 2001 roku i upadek World Trade Center.Przekonanie kogokolwiek do inwestycji w akcje graniczyło wtedy z cudem. Można powiedzieć nic dziwnego.

W mediach co chwila słyszeliśmy o mocnych spadkach na Wall Street, nakręcano spiralę wybuchu III wojny światowej, kondycja gospodarki dawała też wiele do życzenia.Historia jednak pokazała, że Ci którzy "zaryzykowali" i odbili od "stada", nie poddali się panicei uwierzyli w mechanizm cykliczności rynków wygrali najwięcej.

Nie twierdzę, że decyzja o zaangażowaniu swoich oszczędności w rynek akcyjny przy takich nastrojach była łatwa, ale przy tak przecenionym i wyprzedanym rynku jak najbardziej uzasadniona.

Przełóżmy to na życie codzienne, czy idąc do sklepu szukamy jak najdroższego towaru nie zwracając uwagi na jakość, czy chcemy kupić solidny towar, ale relatywnie jak najtaniej.Wiadomo atrakcyjna cena nie gwarantuje osiągnięcia ponadprzeciętnych zysków, ale w przypadku inwestycji opierających na instrumentach rynku akcyjnego, daje większe szanse realizacji swoich celów inwestycyjnych.

Wspomnieliśmy o wygranych kto więc przegrał w tej "grze"?Na pewno wszyscy Ci którzy bazowali na historycznych stopach zwrotu i bezgranicznie uwierzyli w strategię "buy and hold" (kup i trzymaj długi okres inwestycyjny zamortyzuje ryzyko inwestycyjne niemal do zera).

.Historyczne stopy zwrotu dochodziły nawet do 100% w skali roku, im więcej tym lepiej. Ryzyko inwestycyjne zepchnięto na dalszy plan, pojawiła się nieodparta chęć zysku. Rynek jednak szybko zweryfikował decyzje podjęte przez inwestorów.Długi horyzont inwestycyjny, który miał być amortyzacją ryzyka nagle zaczął gwałtownie się skracać, a widać, że mało kto zdaje sobie sprawę, iż akceptując 50% stratę, aby odzyskać zainwestowany kapitał inwestycja musi odbić o nie 50 a 100%.

Historia zatoczyła koło… To co pokazał nam początek roku był typowym syndromem paniki, kontynuacją marazmu, którego apogeum osiągaliśmy po upadku Lehman Brothers i kłopotach kolejnych instytucji finansowych, wzrastającym bezrobociu i recesji rozlewającej się niemal na cały świat.

i duży wpływ, chyba w sumie najważniejsze ma nastrój i omawiana tutaj psychika.Po raz kolejny Ci którzy kupowali akcje marcu bieżącego roku wtedy, kiedy S&P500 przebijało minima z 2002, bądź uśredniali ceny dokupując akcje transzami w ciągu ostatniego pół roku mogą czuć się wygranymi.

Konkluzja jest prosta - z każdym dniem uczymy się coraz więcej, lecz nauka idzie wolno, dużo łatwiej ulegamy nastrojom, a tym poddajemy się bezgranicznie…..

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj