Rachunki za prąd czteroosobowej rodziny mogą wzrosnąć średnio o 160 zł rocznie. Ale więcej zapłacimy nie tylko za światło. Po kieszeni uderzy nas również wzrost cen żywności. Na tym jednak galopada cen się nie zakończy. Wyższe koszty zakupów czy usług przyczynią się do wzrostu inflacji. A to z kolei zmobilizuje Radę Polityki Pieniężnej do dalszego podwyższania stóp procentowych. W efekcie w górę zapewne pójdą ceny kredytów - prorokuje DZIENNIK.

Spółki handlujące prądem już dziś zaczynają kalkulować ceny, które zaproponują od nowego roku. Jak wynika z ankiety „WSJ Polska”, większość czołowych dostawców zamierza podnieść ceny o 10-15 proc.

"Ze wstępnych rozmów z elektrowniami, od których kupujemy energię, wynika, że taryfy mogą u nas zwiększyć się o prawie 12 proc." - informuje Janusz Moroz z zarządu RWE, niemieckiej spółki sprzedającej prąd na terenie Warszawy.

Ale to będzie prawdopodobnie początek całej serii podwyżek cen prądu, które ze względów społecznych od lat były przez URE trzymane w ryzach. W efekcie mamy jedną z najniższych taryf w Unii. Teraz zacznie się szybkie wyrównywanie różnic między Polską a pozostałymi krajami Wspólnoty. Dziś na przykład różnica w cenie 1 MWh między Niemcami a Polską dochodzi do 20 euro. "Prawdopodobnie w ciągu roku, dwóch całkowicie urynkowimy ceny. Ten proces najbardziej zliberalizowanym rynkom skandynawskim zajął kilkanaście lat" - podkreśla Paweł Dobrowolski, ekspert branży energetycznej z firmy doradczej Deloitte.

Jedyne pocieszenie, że po nowym roku możemy liczyć na to, że przed niekontrolowanymi podwyżkami prądu uchroni nas prawdziwa konkurencja. Prąd możemy bowiem kupować od 22 dostawców. "Sprzedawcy energii, mając na karku konkurencję, szybko uproszczą procedury przyjmowania nowych klientów, które dziś są bardzo skomplikowane i długotrwałe" - przewiduje Dobrowolski. Dziś zmiana taka nie ma sensu, bo różnice cen między dostawcami są niewielkie: miesięcznie można zyskać 5-10 zł. Po uwolnieniu cen energii korzyści z ucieczki do konkurenta powinny być większe.

Konkurencja powinna się zaostrzyć również dzięki importowi taniej energii z Białorusi czy Ukrainy. A w przypadku drastycznego skoku cen prezes URE może - tak jak w przypadku benzyny robił to już minister finansów - obniżać wysokość akcyzy na prąd, która dziś wynosi 20 zł za 1MWh i jest jedną z najwyższych w Europie - pisze DZIENNIK..