Dziennik Gazeta Prawana logo

Oto człowiek, który zatrzymał pociągi

7 maja 2010, 09:23
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Wyrzucił z torów 48 pociągów InterRegio. Przez niego 20 tysięcy Polaków nie może dojechać do pracy. Teraz będzie wycinał składy InterCity. Twierdzi jednak, że wszystko to po to, by uzdrowić polskie koleje. Kim jest prezes najpotężniejszej firmy w Polsce.

Z rocznymi przychodami przekraczającymi 3,2 mld zł PLK wyprzedza nawet polski oddział Philipa Morrisa, tytoniowego potentata z Ameryki. Na czele spółki zatrudniającej 40 tys. pracowników i odpowiadającej za utrzymanie oraz modernizowanie kolejowej infrastruktury stoi Zbigniew Szafrański. Absolwent łódzkiej politechniki jest związany z PKP od 1983 roku. Przez lata cierpliwie pokonywał kolejne szczeble kariery. Wreszcie Andrzej Wach, prezes PKP SA, kolejowej spółki matki, postawił go na czele PKP PLK w styczniu 2009 roku.

"Szafrański poczuł wiatr w żaglach i zaczął się uniezależniać. Perspektywa cywilizacyjnego skoku za unijne pieniądze firmowana jego nazwiskiem podziałała na niego jak zastrzyk adrenaliny" - mówi jeden z pracowników PKP.

Miał jednak pecha. Gdy objął stanowisko prezesa, rozszalał się kryzys. Efekt – za dostęp do torów przestali mu płacić przewoźnicy wożący pociągami towary. Niby unijne inwestycje nie są finansowane z przychodów od spółek, ale gigantyczny zator – należności sięgnęły 500 mln zł – rozregulował finanse spółki, utrudniając wielkie budowy. Ten sam scenariusz powtórzył się w tym roku, z tym że rachunki przestały regulować wycieńczone cenową wojną o pasażera Przewozy Regionalne i PKP Intercity. Ich zaległości sięgnęły już 400 mln zł. Szafrański powiedział: stop!

I wezwał obie spółki do ograniczenia liczby pociągów. Pod topór miały pójść te najbardziej deficytowe, ale ostatecznie połączenia do likwidacji wskazał sam szef PKP PLK. Na liście znalazły się akurat te, na których – jak twierdzą Przewozy Regionalne – spółka zarabia najwięcej. Przypadek? Pociągi InterRegio, połączenia mniej komfortowe, ale za to na każdą kieszeń, odebrały PKP Intercity klientów i przychody. PKP wielokrotnie naciskały na nowych właścicieli PR, czyli marszałków 16 województw, żeby wycofali z torów InterRegio. Bez skutku. Marszałków wyręczył więc Zbigniew Szafrański. Czy uległ kolejowemu lobby?

"Szef nie reaguje na żadne naciski. Rok temu, nie zważając na interes PKP Intercity, wpuścił na tory InterRegio. Już po kilku miesiącach nowych połączeń była prawie setka. Prezesowi chodziło tylko o wpływy. Teraz, wycinając część InterRegio, chce jedynie potrząsnąć Przewozami Regionalnymi" - zapewnia jeden z jego współpracowników.

Jeżeli ta terapia szokowa podziała i przewoźnik spłaci długi, InterRegio najprawdopodobniej wrócą na tory. Bo Szafrański to pasjonat. Poza koleją świata nie widzi. Coś w tym musi być, bo nawet najbliżsi współpracownicy nie wiedzą, jakie jest hobby prezesa. Wędkowanie, rower, piłka nożna? "Koleje" - odpowiadają zgodnie nasi rozmówcy.

Zbigniew Szafrański świetnie posługuje się językiem angielskim. Ten rzadko spotykany w polskim kolejarskim światku atut w połączeniu ze znajomością europejskich regulacji pozwala mu brylować we Wspólnocie Europejskich Kolei – jest przewodniczącym jednego z zespołów.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj