Wielki paraliż i 1,6 tysiąca turystów w potrzasku
To był jeden z najgłośniejszych upadków w historii polskiej branży turystycznej. Pod koniec sierpnia 2015 roku radomska spółka Alfa Star, która przez blisko 20 lat była liderem wyjazdów do Egiptu, nagle ogłosiła utratę płynności finansowej.
Skala problemu była ogromna. W momencie ogłoszenia upadłości, w kurortach w Egipcie, Tunezji, Turcji, Bułgarii, Hiszpanii, Portugalii, we Włoszech i w Grecji przebywało ponad 1,6 tysiąca klientów biura. Interweniować musiał marszałek województwa mazowieckiego, uruchamiając gwarancję ubezpieczeniową, z której sfinansowano powroty Polaków do kraju.
Śledztwo po latach: Brak znamion przestępstwa
Prokuratura Okręgowa w Radomiu przez lata badała, czy za bankructwem nie stały działania o charakterze kryminalnym. Jak poinformowała rzeczniczka instytucji, prokurator Aneta Góźdź, śledztwo zostało właśnie umorzone.
Z uzasadnienia wynika, że większość badanych wątków nie zawierała znamion czynu zabronionego. "W jednym przypadku doszło do przedawnienia przestępstwa, w innym śledczym zabrakło danych dostatecznie uzasadniających podejrzenie popełnienia czynu zabronionego" - wynika z komunikatu prokuratury.
Lista wątków, które sprawdzali śledczy, była imponująca. Pod lupą znalazło się m.in. niekorzystne rozporządzenie mieniem klientów na kwotę nie mniejszą niż prawie 11 mln złotych. Prokuratura sprawdzała, czy firma nie oszukiwała turystów, sprzedając wycieczki w momencie, gdy jej kondycja finansowa zwiastowała nieuchronny upadek. Biegli z zakresu rachunkowości uznali jednak, że do przestępstwa nie doszło.
Kontrowersje budziły także inne aspekty działalności zarządu. Badano, czy prezes spółki legalnie przelał 1,5 mln zł z konta firmowego na prywatne (wątek umorzony z braku dowodów). Sprawdzano, czy celowo nie zawyżono ceny akcji i nie zatajono niewypłacalności spółki w latach 2013-2015. Jeden z członków zarządu nie złożył wniosku o upadłość w terminie, mimo przesłanek ustawowych, ale ten czyn uległ przedawnieniu.