Analitycy są przekonani, że resort nie będzie miał kłopotu ze znalezieniem chętnych.
Duży popyt widać na rynku wtórnym, co przekłada się na spadek rentowności. Jeszcze na początku stycznia dochodowość pięciolatek wynosiła 5,40 proc. Pod koniec zeszłego tygodnia już niewiele ponad 5 proc. Podobnie było z papierami dziesięcioletnimi, tu rentowność spadła z 5,96 proc. do 5,54 proc.
– mówi DGP Maciej Popiel, analityk PKO BP.
Ministerstwo nie mogło trafić lepiej. Tylko w styczniu miało do wykupu obligacje za 12,5 mld zł, na co musiało zdobyć finansowanie. Dzięki rosnącemu zainteresowaniu zdołało sprzedać w ciągu miesiąca papiery za ponad 10 mld zł. – mówi Popiel. MF mogłoby więc sprzedać więcej obligacji, gdyby chciało. Ale według Piotra Marczaka, dyrektora departamentu długu publicznego MF, resort nie będzie w tej chwili wypuszczać na rynek nic więcej ponad to, co zapowiedział w programie podaży na kwartał. – mówi DGP.
Dla rynku to jasny sygnał: pula obligacji przeznaczonych na sprzedaż nie zwiększy się, więc jeśli kupować, to teraz, gdy rentowności są jeszcze względnie wysokie, a ceny niskie. Tym bardziej że MF może w ogóle zrezygnować z przetargów w niektórych miesiącach.
– mówi Marczak.
Gdyby to zależało tylko od czynników krajowych, rentowności obligacji nadal by spadały. Jednak ważniejsze jest to, co wydarzy się na rynku globalnym. – mówi Maciej Popiel.
Strategia ministerstwa jest więc dość ryzykowna, bo wystarczy nagłe pogorszenie nastrojów na rynkach bazowych, by trend spadku rentowności został wyhamowany. Tymczasem przed MF kolejne duże wykupy papierów. Pod koniec kwietnia wygasają obligacje warte dziś ponad 23 mld zł.