Dzisiejszy Tages Anzeiger pisze powołując się na rozmowy z liderami 4 głównych ugrupowań politycznych w Szwajcarii, iż mogłyby one poprzeć działania Narodowego Banku Szwajcarii zmierzające do powiązania kursu franka z euro w wężu walutowym – ten temat wczoraj stał się jednym z głównych powodów, które doprowadziły do osłabienia franka względem głównych walut (na rynku pojawiły się plotki, iż nie odbyloby się to przy kursie EUR/CHF niższym od 1,15).

Reklama

Wydaje się jednak, iż opcja wprowadzenia węża walutowego w Szwajcarii jest tak naprawdę mało realna i w większym stopniu jest teraz wykorzystywana jako „werbalna broń” przeciwko spekulantom. Rynku długo nie da się jednak oszukiwać… Dzisiejszy „New York Times” zwraca uwagę, że taka operacja (nawet, jeżeli miałaby być czasowa) wymagałaby dokonania zmian w szwajcarskiej konstytucji (pierwszych od 1850 r.). Jednocześnie dziennikarze zwracają uwagę na kwestie związaną z mentalnością Szwajcarów, którzy przez lata byli niezależni i neutralni….

Reasumując – jeżeli SNB nie zaproponuje w najbliższym czasie innych działań, które będą bardziej realne do zastosowania, to frank znów zacznie się umacniać. Zresztą ten proces już widać, zwłaszcza, że znów powracają obawy związane ze strefą euro i kondycją amerykańskiej gospodarki. Po godz. 9:45 frank jednak znów zaczął tracić na wartości – nie ma jednak informacji o fizycznej interwencji SNB na rynku.

Opublikowane dzisiaj rano dane o PKB we Francji negatywnie zaskoczyły rynki finansowe – wstępny odczyt za II kwartał pokazał brak dynamiki w ujęciu kwartalnym, wobec oczekiwanych 0,3 proc. kw/kw. To wzbudziło obawy, czy aby nie będzie konieczna rewizja całorocznych oczekiwań. Temu stanowczo zaprzeczył francuski minister finansów, ale inwestorzy mogą słusznie obawiać się, że proponowane kolejne cięcia wydatków (poznamy je 17 sierpnia) mogą mieć ujemny wpływ na wzrost gospodarczy.

W efekcie rynki zaczynają wpadać w kolejną „schizofreniczną pętlę” – brak cięć wydatków jest negatywny, bo grozi cięciem ratingów, a jak mogą być redukcje wydatków, to też jest źle, bo gospodarka może wejść w recesję, co finalnie też może grozić cięciem ratingu – i to jest bardzo niebezpieczne. Tym samym nieco ostrożnie można podchodzić do wczorajszych słów włoskiego ministra finansów, który zapowiedział przedstawienie 18 sierpnia planu zwiększenia cięć wydatków, tak, aby w ciągu 2 lat doprowadzić do zbilansowania budżetu.

Pewne głosy sceptycyzmu zaczynają się też pojawiać wokół planowanego na 16 sierpnia, spotkania kanclerz Merkel z prezydentem Sarkozym – ma ono na celu wypracowanie rozwiązań zmierzających do zacieśnienia współpracy fiskalnej w Europie, a także uzgodnień w kwestii szybkiej implementacji ustaleń ws. Grecji. Tyle, że jest mało prawdopodobne, aby tandem Merkel-Sarkozy poszedł tak daleko, jak szef ECB nawołujący do powołania europejskiego ministra finansów. Po drugie ostatnio rzecznik niemieckiego rządu dał do zrozumienia, iż Niemcy nie będą się spieszyć z rozmowami ws. dokapitalizowania funduszu EFSF, który ma się stać głównym „strażakiem” w strefie euro.

Dzisiaj rano mało znana agencja ratingowa Egan Jones obniżyła rating Francji, co na powrót wywołało obawy związane z tą gospodarką (także w kontekście, o którym pisałem w poprzednim akapicie). Rynek cały czas obawia się też o kondycję trzech głównych francuskich banków. Wprawdzie Francja, Włochy, Belgia i Hiszpania zdecydowały się na wprowadzenie zakazu krótkiej sprzedaży, to jednak posunięcie to jest krytykowane ze względu na brak możliwości jego zaimplementowania na terenie całej Unii Europejskiej (kłania się brak jednego wspólnego nadzoru?).

Przed nami kluczowe dane z USA o sprzedaży detalicznej w lipcu i nastrojach konsumenckich, które mogą mieć bardzo duży wpływ na rynki (o szczegółach piszę w subiektywnym kalendarzu). Na końcu warto też zwrócić uwagę na wczorajsze wydanie Wall Street Journal – jest tam dość ciekawy artykuł z którego wynika, że Narayana Kocherlakota, który we wtorek był jednym z trzech dysydentów w FED, ma bardziej łagodne poglądy i być może będzie ponownie wspierać szefa FED w jego działaniach. Podobnie mógłby też postąpić Richard Fisher. Czy to oznacza, że ewentualny program QE3 ma jednak szanse? Wydaje się, że temat ten jeszcze wróci im bliżej będzie planowanego na 26 sierpnia dorocznego spotkania FED w Jackson Hole.

EUR/PLN: Wczorajszy spadek EUR/PLN nie doprowadził jednak do testowania kluczowych okolic 4,12, których złamanie mogłoby być sygnałem uspokojenia się nastrojów przynajmniej na kilkanaście dni. A tak duża zmienność najpewniej się utrzyma. Wczoraj przy 4,18 uaktywnił się bardziej bank BGK sprzedając walutę, czy tak będzie i dzisiaj? Niemniej rynek będzie próbował atakować okolice 4,20 i je złamać, jeżeli popołudniowe dane z USA będą rozczarowujące.

USD/PLN: Widać, że wsparciem stają się okolice 2,90, ale i też kluczowy jest cały rejon 2,92-2,93. Jeżeli dzisiaj EUR/USD będzie próbować zejść ponownie na 1,41 i złamać ten poziom, to można będzie oczekiwać ataku na 2,98-3,00. Dopiero zejście poniżej 2,88 byłoby sygnałem, że sytuacja może się uspokoić przynajmniej na kilkanaście dni.

EUR/USD: Przekładaniec trwa nadal, widać jednak rosnącą determinację do obrony strefy wsparcia 1,4100-1,4150. Nie oznacza to jednak, iż ona wytrzyma – wydaje się,że kolejna próba ataku zostanie podjęta jeszcze dzisiaj po południu (w przypadku złych danych z USA). Jeżeli 1,41 zostanie sforsowany to otworzy to drogę do szybkiego zejścia poniżej 1,40 i testu strefy 1,3850-1,3900. Od góry potencjalny opór się obniża i można go umiejscowić w strefie 1,4250-1,4300, a nie 1,44 jak wcześniej.

GBP/USD: Widać rosnące znaczenie oporu w rejonie 1,6250, co sprawia, że notowania mogą dzisiaj ponownie testować ostatnie minima na 1,6110-20 i je naruszyć. Złamanie 1,61 będzie sygnałem do szybkiego spadku w stronę 1,5950-1,6000 w przeciągu kolejnych kilkunastu godzin.