Niemiecki minister finansów Wolfgang Schauble przyznał dzisiaj, iż nie należy oczekiwać, że podczas jednego szczytu państw strefy euro uda się rozwiązać problemy z europejskim długiem. Dodał też, że Niemcy są przeciwko możliwemu wykupowi obligacji zagrożonych krajów na rynku wtórnym przez wehikuł EFSF (Europejski Fundusz Stabilizacji Finansowej). Tymczasem po unijnym szczycie w czwartek, taka propozycja była podawana jako jedna z nowych możliwości, jakie ma otrzymać EFSF.

Reklama

Wprawdzie jeszcze w piątek austriacki minister finansów stwierdził, że EFSF nie może stać się tzw. złym bankiem, który skupuje zagrożone aktywa, ale wtedy słowa te nieco zignorowano. Teraz, kiedy podobne padły ze strony Niemiec, które są największym płatnikiem w EFSF, sytuacja robi się mniej ciekawa. Zwłaszcza, że może się okazać, że podczas debaty w niemieckim parlamencie nad EFSF, jaka ma mieć miejsce we wrześniu (dopiero!), pojawią się dodatkowe zastrzeżenia.

Rynki finansowe już zdążyły zareagować na słowa Schaublego – euro nieco potaniało, a w górę poszły rentowności obligacji krajów PIIGS, w tym tak uważnie obserwowane ostatnio papiery włoskie i hiszpańskie. Należy jednak dodać, iż euro nieco straciło też za sprawą obniżki ratingu dla Cypru przez Moody’s – do „Baa1” z „A2”. To efekt dość dużych powiązań finansowych tego kraju z Grecją.

W temacie negocjacji pomiędzy amerykańskimi politykami nie zmienilo się wiele. Warto odnotować, iż według ostatnich badań ponad połowa Amerykanów popiera stanowisko prezydenta, a blisko 2/3 z nich uważa,że Republikanie poprzez swój upór szkodzą krajowi. To mogło sprawić, że w łonie Republikanów zaczęły tworzyć się podziały – jeden z liderów Mitch McConell wezwał do negocjacji z prezydentem, a sam spiker Izby Reprezentantów, John Boehner zdaje się zaczyna „rozmiękczać” swój pierwotny plan, który nadal zakłada kilkumiesięczną prowizorkę – głosowanie nad jego pomysłem odbędzie się w czwartek.

Wczoraj głos zabrali też przedstawiciele najbardziej krytycznej agencji ratingowej S&P – przyznali, że rating nie zostanie obniżony do czasu, kiedy analitycy nie zapoznają się z przyjętymi przez polityków rozwiązaniami. Niemniej wydaje się, że wszystko zaczyna zmierzać do scenariusza prowizorki, a to może spotkać się z dość krytycznymi ocenami – o możliwym scenariuszu pisałem we wczorajszym raporcie popołudniowym.

Duże zaskoczenie mieliśmy dzisiaj w nocy w Australii – kwartalna inflacja CPI okazała się znacznie wyższa, niż oczekiwano, co doprowadziło do gwałtownego umocnienia się notowań AUD – kurs AUD/USD pokonał barierę 1,10. Na rynku pojawiły się nawet spekulacje, iż RBA mógłby podwyższyć stopy procentowe. Warto wspomnieć, że zaledwie 2 tygodnie temu na rynek napłynęły zupełnie inne opracowania, które nie wykluczały pierwszej obniżki stóp w grudniu.

Dzisiaj napłyną dane ze Szwajcarii (11:30), USA (14:00 i 20:00), oraz Nowej Zelandii (23:00) – więcej o ich wpływie piszę w subiektywnym kalendarzu. Niemniej kluczowe będą informacje dotyczące krajów PIIGS i te w kwestii politycznego kompromisu w USA.

EUR/PLN: Wczoraj po południu notowania powróciły ponad 4,00, ale rynek zaczyna wchodzić w szeroką konsolidację 3,98-4,00, która może utrzymać się do końca tygodnia – do czasu osiągnięcia politycznego rozwiązania w USA.

USD/PLN: Wczorajszy, chwilowy spadek poniżej 2,75 nie wyzwolił większej fali spadkowej i dzisiaj rano notowania wróciły ponad 2,76. Jeżeli EUR/USD poszedłby dzisiaj mocniej w dół, to dolar mógłby nawet przetestować okolice 2,78. Bardziej prawdopodobny jest jednak scenariusz konsolidacji 2,7450-2,7700.

EUR/USD: Wprawdzie udało się pobić wczorajsze maksimum i nowy lokalny szczyt został ustanowiony nieco wyżej -1,4536, to jednak rynek nie utrzymał się zbyt długo na wysokich poziomach. Spadliśmy poniżej 1,4500 i być może rynek spróbuje dzisiaj przetestować okolice 1,4430-40. Dzienne wskaźniki pozostają jednak w trendach wzrostowych, co sugeruje, że w godzinach popołudniowych znów możemy być świadkami próby ustanawiania nowego szczytu. Mocny opór to okolice 1,4550-70 i w perspektywie do końca tygodnia powinny zostać przetestowane.

GBP/USD: Po wczorajszej silnej zwyżce, która doprowadziła do testowania obszaru oporu 1,64-1,65, dzisiaj obserwujemy nieznaczną korektę. Mocne wsparcie to 1,6350 i trudno określić, czy będzie dzisiaj testowane. Nie można wykluczyć, że po południu dojdzie do próby sforsowania ostatniego szczytu na 1,6439.