Dziennik Gazeta Prawana logo

Koniec z oszczędnościami. Rząd łamie własne zasady

20 maja 2011, 07:20
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Rząd planował ostrą dyscyplinę budżetową. Miały być cięcia i zakaz zwiększania zadłużenia. Wszystko po to, by uniknąć kary nałożonej przez Brukselę. Tym czasem jest pewna furtka, którą można te zasady obejść. Wystarczy rozporządzenie jednego z ministrów.

W przyszłym roku rząd chce o 250 mln zł zwiększyć wydatki na świadczenia rodzinne. Wprowadzając wyjątki w regule wydatkowej, może doprowadzić do wzrostu innych wydatków budżetu. A tego chciał uniknąć.Bruksela nałożyła na Polskę procedurę nadmiernego deficytu. Zgodnie z ustawą o finansach publicznych nie wolno wtedy zwiększać wydatków elastycznych, do których należą zasiłki dla dzieci. Sam mechanizm reguły, choć skomplikowany, ma prowadzić do dyscyplinowania rządu w sposobie wydawania pieniędzy. Reguła wydatkowa przewiduje, że tzw. wydatki elastyczne budżetu nie mogą rosnąć ponad 1 pkt proc. ponad zakładaną inflację. Dotyczy to np. większości budżetów ministerstw, urzędów centralnych.

Reguła nie dotyczy jednak tzw. wydatków sztywnych, których wzrost rządzi się własnymi prawidłami. One mogą rosnąć szybciej. Chodzi tu np. o wydatki na MON (mają wynosić 1,95 proc. PKB), koszty obsługi długu czy wydatki emerytalne na świadczenia mundurowych albo dotacje do FUS i KRUS. W tej grupie wydatków są też świadczenia rodzinne, alimentacyjne i składki na ubezpieczenia emerytalne i rentowe za osoby pobierające świadczenia pielęgnacyjne. Aby nie rosły ponad miarę, do ustawy o finansach publicznych wprowadzono dodatkowe zabezpieczenie – artykuł 112 c. Ten mówi jasno: w trakcie trwania procedury nadmiernego deficytu rząd nie może składać projektów ustaw zwiększających wydatki zwolnione z reguły.

Ale jest tu furtka. Wzrost tych świadczeń może być dokonany rozporządzeniem ministra pracy. I tu leży problem. Intencją restrykcyjnych zapisów jest, aby nie zwiększać ponad limit wydatków, jeśli grożą nam sankcje z Brukseli. W praktyce można to zrobić. – Jeśli taka byłaby obowiązująca interpretacja prawna, to zdecydowanie mamy do czynienia z luką w prawie, istotną dla dyscypliny finansowej. Polega ona na złej konstrukcji przepisu art. 112c – mówi nam Lech Kalina z Forum Obywatelskiego Rozwoju. I dodaje, że może być jeszcze większy problem ze stosowaniem reguły. – Art. 112c nie obejmuję projektów ustaw przyjmowanych przez parlament, a tylko i wyłącznie przez Radę Ministrów – wskazuje Kalina. Czyli do woli pieniądze mogą wydawać posłowie.

Tę lukę mogą wykorzystać np. związkowcy, którzy chcą negocjować z rządem wyższą od planowanej waloryzację emerytur w 2012 roku. Prawo przewiduje, że emerytury są waloryzowane o wskaźnik inflacji plus co najmniej 20 proc. wzrostu wynagrodzeń. Związki chcą 30 proc., a rząd wskaźnik określa rozporządzeniem. Jeśli więc sam pokaże praktykę omijania reguły, może mu być trudno bronić decyzji o koniecznych oszczędnościach.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj