Zmiany w OFE moglibyśmy sfinalizować w ciągu 6–12 miesięcy. Jeśli nam to się uda, byłby to ruch odwrotny od tego, co zrobiła koalicja PO-PSL. Oni ratując doraźnie budżet, zabrali Polakom te środki, a my chcemy oddać ludziom to, co jeszcze zostało – powiedział DGP premier Mateusz Morawiecki.

Jeśli ustawa ma być przyjęta przez ten Sejm, to prace powinny ruszyć wkrótce. Na razie decyzja w tej sprawie w PiS nie zapadła. Otoczenie premiera od kilku tygodni wypuszcza sygnały, że taki scenariusz jest realny. Wstępny projekt ustawy o OFE był gotowy już dwa lata temu razem z PPK, potem zapadła jednak decyzja, że procedowany będzie projekt o PPK jako mniej kłopotliwy.

W trakcie prac nad OFE może pojawić się kilka kłopotów. Pomysł zakłada bowiem, że pieniądze z funduszy zostaną podzielone na dwie transze – większa ma trafić na konta emerytalne w III filarze, mniejsza do Funduszu Rezerwy Demograficznej, zarządzanego przez ZUS. Wartość środków przekazanych do FRD ma być zapisana na subkontach w ZUS. Jednak pierwsza część operacji w świetle orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, który stwierdził, że składka do OFE była publiczna, oznacza, że jej przesłanie na konta emerytalne jest faktyczną prywatyzacją.

Zdaniem Pawła Borysa, szefa Polskiego Funduszu Rozwoju, taka operacja jest wykonalna. – Można sprywatyzować te środki, choć tylko na drodze ustawowej – mówi. Ale taki ruch będzie miał konsekwencje emerytalne. Obecnie w momencie zbliżania się ubezpieczonego do wieku emerytalnego jego oszczędności z OFE są stopniowo przekazywane do ZUS i ostatecznie służą do wyliczenia całego świadczenia. Gdyby wszedł w życie pomysł zmian w OFE, tylko część przekazana do FRD zostałaby zaliczona do emerytury publicznej. Ta składka, która trafiłaby na konta w III filarze na IKE lub IKZE, nie byłaby wliczana do świadczenia, które wylicza ZUS. Emerytura z filara publicznego byłaby mniejsza. Dla osób o długim stażu, które płaciły na OFE od 1999 r., mogą być to spore różnice. Autorzy tego pomysłu argumentują, że tę część ubezpieczony odbierze sobie z III filara. – Gdy OFE były tworzone, to pieniądze z nich miały być wypłacane oddzielnie z filara kapitałowego. To powrót to tej koncepcji – mówi Paweł Borys. Jak dodaje, składka z dawnego OFE miałaby być wliczana do kryteriów emerytury minimalnej. By ją otrzymać, należy wykazać się stażem składkowym: 20 lat dla kobiet i 25 dla mężczyzn, czyli przez ten czas powinny być opłacane składki od przynajmniej minimalnej emerytury.

Ustalony kilka lat temu podział aktywów – 75 proc. na prywatne konta, 25 proc. do FRD – może okazać się nieaktualny, gdyż ich struktura uległa zmianie. Według danych z końca lutego akcje spółek notowanych na giełdzie, które są w posiadaniu funduszy, stanowią ok. 79 proc. ich aktywów. Część nieakcyjna – gotówka, obligacje czy akcje notowane za granicą – to 21 proc. aktywów. Jeśli FRD miałby coś przejmować od OFE, to tę część. Jest ona warta 35 mld zł i stosunkowo łatwo nią zarządzać z poziomu państwowej instytucji. Przejęcie akcji oznaczałoby częściową nacjonalizację spółek. Na dodatek w firmach małych i średnich OFE dzisiaj są istotnym akcjonariuszem i być może FRD, zgodnie z obowiązującym prawem, przejmując duże pakiety, musiałby ogłaszać wezwanie do sprzedaży akcji przez innych udziałowców. Z kolei opcja, w której FRD sprzedaje przejęte akcje, oznaczałaby głęboką przecenę na giełdzie.

Nierozwiązana zostaje też kwestia potraktowania aktywów, które miałby przejąć FRD, z punktu widzenia zobowiązań wobec ubezpieczonych. Przy pierwszej „reformie” funduszy przeprowadzonej przez rząd PO-PSL aktywa OFE przejęte przez ZUS zostały podzielone między ich uczestników i zapisane na ich zusowskich kontach na poczet przyszłych emerytur. Prawdopodobnie w tym przypadku będzie tak samo.

Nie jest jasne, jaki wpływ na finanse publiczne będzie miała cała operacja. Zwolennicy pomysłu uważają, że będzie neutralna z punktu widzenia dochodów i wydatków sektora finansów publicznych. Ostateczną decyzję o zaklasyfikowaniu transferu z OFE do FRD podejmie Eurostat. Gdyby zdecydował, że przeniesienie pieniędzy z niepublicznych funduszy do państwowego FRD jest dochodem tego ostatniego, to zwiększyłyby się możliwości wydatkowe państwa. Gdyby tak się nie stało, to i tak w Funduszu Rezerwy Demograficznej pojawiłyby się nowe aktywa, którymi mógłby on się podzielić z Funduszem Ubezpieczeń Społecznych. To FUS wypłaca emerytury i taki zastrzyk z FRD pomógłby mu w finansowaniu świadczeń. Ministerstwo Finansów nie musiałoby wypłacać pełnej dotacji do FUS, co z kolei obniżyłoby potrzeby pożyczkowe budżetu, czyli rząd mógłby wyemitować mniej obligacji.