"Wkrótce kryzys gospodarczy obejmie prawdopodobnie cały Półwysep Iberyjski" - przewiduje w rozmowie z "Polską The Times" prof. Krzysztof Rybiński, rektor Wyższej Szkoły Ekonomiczno-Informatycznej, wiceprezes NBP w latach 2004-2008.Skutkiem tego będzie m.in. osłabienie naszej waluty. Nastąpi ucieczka kapitału z rynków wschodzących do pewniejszych pieniędzy, a więc m.in. dolara i franka.

Kredyty walutowe staną się jeszcze bardziej ryzykowne, zarówno dla pożyczkobiorców, jak również w skali całego kraju. "Jestem zdania, że nadzór bankowy powinien zupełnie zakazać kredytów w euro, jeśli okaże się, że wprowadzane regulacje będą niewystarczające" - twierdzi stanowczo Rybiński.

I dodaje: "Z punktu widzenia stabilności finansowej państwa pożyczki w walutach obcych trzeba utrzymać na bezpiecznym poziomie. Dotyczy to zarówno zadłużenia sektora prywatnego, który pożycza obce waluty, by kupić nieruchomości, jak i dotyczy to sektora publicznego, który pożycza, by zatkać dziurę budżetową. Łącznie zadłużenie zagraniczne nie powinno być zbyt duże, bo inaczej kraj może popaść w tarapaty".

Dzisiaj Polacy mają aż 60 proc. kredytów hipotecznych w walucie obcej, zaś łączne zadłużenie zagraniczne kraju przekroczyło już 65 proc. PKB. "Można powiedzieć, że zapaliło się już żółte światło" - ostrzega profesor. Tym bardziej, że oddala się data naszego wstąpienia do strefy euro. Może to nastąpić nawet dopiero za 10 lat.


Ewentualne, nagłe tąpnięcie na rynku walutowym, podobne do tego z 2008 r., podniesie z miesiąca na miesiąc ratę spłaty o 20 - 30 proc. Nie wszyscy to wytrzymają.

"Fed drukuje dziś dolary, które krążą po świecie, powodują umocnienie się walut na rynkach wschodzących i wzrost cen akcji. W efekcie pojawią się bańki spekulacyjne. W którymś momencie Rezerwa Federalna będzie musiała przestać drukować te dolary, w którymś momencie banki centralne będą musiały podnieść stopy procentowe" - ostrzega Rybiński.

Do tego należy pamiętać, że obecne stopy na poziomie 0,25 - 1 pkt proc. nie są normalną sytuacją. W przeszłości średnie stopy w strefie euro utrzymywały się na poziomie około 4 proc. "W tej sytuacji warto pamiętać, że te długi Tuska, które teraz robimy, trzeba będzie kiedyś zrolować, płacąc znacznie wyższe odsetki. To taka sytuacja, w której bank przysyła nam list i informuje, że zmienił stopę oprocentowania naszego kredytu i kolejna rata będzie znacznie wyższa" - zauważa profesor.

Dodatkowym niebezpieczeństwem dla indywidualnych kredytobiorców, jest ich niska znajomość podstawowych reguł ekonomicznych. "Zaryzykowałbym stwierdzenie, że 90 proc. Polaków nie ma pojęcia, co to są stopy procentowe, jak się liczy koszt kredytu i jaki wpływ na ratę kredytu ma zmiana stóp procentowych. Mnóstwo ludzi brało kredyty, nie wiedząc nawet, jak kształtuje się ich oprocentowanie" - przypuszcza prof. Krzysztof Rybiński w dzienniku "Polska The Times".