Jak się pracuje Polakom w Danii?

Michał Wójcicki | 2008-02-25 14:06 | Aktualizacja: 18:16

Tak jak przed tysiącem lat król Danii Swen Widłobrody, ojciec Kanuta Wielkiego, udał się na podbój Anglii, tak samo teraz tłumnie udają się tam Polacy. Z tą różnicą, że nasi rodacy mają bardziej pokojowe zamiary – po prostu tam pracują. Czemu jednak nie pojadą do ojczyzny Swena, skoro tam jest bliżej?




Gdzie i za ile?

Historia Polaków wyjeżdżających do pracy do Danii jest dłuższa, niż można by sądzić. Już wspomniany Swen Widłobrody zatrudnił Słowian, by wraz ze Szwedami i jego własnym wojskiem podbijali Norwegię. Dziś, gdy minęło już dziesięć wieków, większym powodzeniem w Danii cieszą się przedstawiciele innych zawodów.

Zapotrzebowanie na pracowników w Danii jest bardzo duże, szczególnie w takich sektorach jak przemysł metalowy – tokarze, ślusarze, spawacze, operatorzy maszyn sterowanych numerycznie, inżynierowie projektujący rurociągi – czy przemysł drzewny, np. stolarze przemysłowi – opowiada Leszek Wierzchoń, specjalista ds. rekrutacji zagranicznych w agencji Active Plus. Poza tym Duńczycy poszukują robotników niewykwalifikowanych do pracy w zakładach mięsnych, lekarzy, pielęgniarek, opiekunów osób starszych oraz optyków – dodaje.

W Danii nie ma określonej przepisami płacy minimalnej. Natomiast najniższe pensje są dużo wyższe niż w Polsce i wynoszą ok. 14 euro za godzinę. Pracownicy wykwalifikowani dostają przeważnie 16 – 25 euro, a czasem nawet 30 euro. Jest jeszcze jedna bardzo istotna różnica między wypłatami w Danii, a w Polsce. Tam są one wypłacane co 2 tygodnie. Dzięki układom zbiorowym cudzoziemcy dostają za swoją pracę takie same pieniądze jak Duńczycy, a dzięki prężnie działającym związkom zawodowym każdy pracownik może liczyć na ochronę swoich interesów.

W Danii nie tylko zarobki, ale też koszty utrzymania są wyższe. Na szczęście tylko o 20 proc. Koszt zakwaterowania uszczupli kieszeń o ok. 350 euro miesięcznie. Jest to cena porównywalna do kosztu wynajmu mieszkania np. na Wyspach. Dodatkowo osobom, które pracują i mieszkają w Danii tymczasowo, przysługuje wiele ulg podatkowych, m.in. na zakwaterowanie, wyżywienie czy przejazdy do pracy. Ceny odzieży czy paliw są raczej zbliżone do polskich.

Szukając pracy

Polacy, którzy chcą legalnie pracować w Danii, muszą dostać na nią pozwolenie, przy czym dobrze jest już wcześniej poszukać pracodawcy. Żeby je otrzymać, pracownik powinien wypełnić odpowiedni formularz jeszcze w Polsce – tłumaczy Leszek Wierzchoń. Jego pracodawca również wypełnia swoją część formularza. Następnie wniosek jest składany do duńskiego urzędu imigracyjnego i na jego podstawie pracownik otrzymuje zezwolenie na pobyt wraz z możliwością podjęcia legalnej pracy. Jeśli zdecyduje się na pośrednictwo agencji zatrudnienia, wszystkie dokumenty dotyczące pozwolenia na pracę, numeru podatkowego, konta bankowego będą przygotowywane jeszcze w Polsce, a stroną proceduralną zajmuje się partner np. Active Plus. Tak więc pracownik wyjeżdżający za granicę za naszym pośrednictwem przyjeżdża do Danii na gotowe – dodaje.

Problem stanowią podatki. Rządy polski i duński podpisały umowę, która ma eliminować podwójne opodatkowanie. Mimo to Polak pracujący w Danii, który jest zameldowany w Polsce i ma tam rodzinę, musi zapłacić podatek w ojczyźnie. Może od niego odliczyć tę kwotę, którą oddał fiskusowi już w Danii oprócz kwoty uzyskania przychodu.

Głębokie tradycje

Już od czasów Swena Widłobrodego Polacy cieszą się w Danii opinią dobrych pracowników. A utrwaliły ją emigrantki z Galicji, które na przełomie XIX i XX w. udawały się do Danii, by pracować przy zbiorze buraków cukrowych. „Buraczane dziewczęta”, jak je zwali sami Duńczycy, pracowały w pocie czoła całe dnie, aż zaczęły się nimi przejmować lokalne związki zawodowe. W latach 20. XX w. w końcu zostały opracowane przepisy regulujące zatrudnianie cudzoziemców. Do dziś znane są one jako „polskie prawo”. Tak to pracowite Galicjanki wyrobiły nam opinię w Danii.

Myślę, że większość Duńczyków jest w dalszym ciągu pozytywnie nastawiona do pracowników z Polski. Uważa się ich za dobrych i solidnych fachowców – mówi Roman Śmigielski, przewodniczący Federacji Organizacji Polskich i Polsko-Duńskich „Polonia”.

Duńczycy mają świadomość, że cudzoziemcy są dość istotnym filarem ich gospodarki, likwidując niedobory w niektórych jej sektorach. Znajomość języka duńskiego przez obcokrajowców nie jest wymagana. Wystarczy, że znają angielski bądź niemiecki w stopniu komunikatywnym. Na niektórych stanowiskach język duński jest konieczny i to na dość wysokim poziomie np. w służbie zdrowia. Wtedy na intensywne kursy trzeba zapisać się jeszcze w Polsce.

Dania drugą Irlandią?

Obecnie w Danii przebywa czasowo i pracuje ok. 14 tys. Polaków – opowiada Roman Śmigielski. Myślę, że jakieś 3/4 z nich jest zadowolona i otrzymuje godziwą płacę, taką samą jak Duńczycy na tych samych stanowiskach i tak samo jak Duńczycy narzeka na wysokie, ok. 40 proc. podatki. Pozostali mają różne problemy głównie z nieuczciwymi pracodawcami. Wprawdzie w Danii nie ma ustawowo określonej płacy minimalnej, bo te kwestie regulują układy zbiorowe różne dla poszczególnych branż, to jednak nikt nie powinien godzić się na wynagrodzenie poniżej 100 koron (13,41 euro) brutto za godzinę. Tymczasem Polacy godzili się na niskie stawki, poza tym podpisywali długoterminowe kontrakty, których nie dało się wcześniej rozwiązać. Część z nich, dzięki poparciu tutejszych związków zawodowych, otrzymała odszkodowania – mówi

Na szczęście te czasy „duńscy” Polacy mają już za sobą. Dania staje się coraz bardziej popularnym rynkiem pracy m.in. ze względu na jej bliskość oraz wysokość wynagrodzeń – opowiada Leszek Wierzchoń. Te aspekty działają zdecydowanie na korzyść tego kraju, minimalizując znaczenie bariery językowej. Ponadto duński rynek pracy nie jest jeszcze całkowicie otwarty dla Polaków. Pracodawcy, chcąc zatrudniać obywateli nowych państw UE, muszą posiadać specjalne pozwolenie. Jestem przekonany, że w chwili gdy duński rynek pracy zostanie całkowicie otwarty, zainteresowanie nim będzie jeszcze większe – dodaje.

Ile można zarobić w Danii?

Przy zarobkach 14 euro brutto za godzinę po 2 tygodniach otrzymuje się następujące wynagrodzenie:

1036 euro brutto za 2 tygodnie

983 euro netto za 2 tygodnie

Przy zarobkach rzędu 20 euro brutto za godzinę pensja wynosi:

1480 euro brutto za 2 tygodnie

1238 euro netto za 2 tygodnie

A przy zarobkach 25 euro brutto za godzinę:

1850 euro brutto za 2 tygodnie

1447 euro netto za 2 tygodnie






zdjęcie autora

Autorem tekstu jest

Michał Wójcicki

Źródło: dziennik.pl
Wypowiedzi: 8
  • ~tosia2013-10-03 13:09

    zgadzam sie.pisza ze zarabia sie tak kosmiczne kwoty a ja pytam kto?bo po prawie 3 latach z męzem przywiezlismy ok 200 tys koron obydwoje ciezko pracując !!! pracowalismy za 60 kr,podatki 40% zabierały a na koniec roku skat jeszcze,chcac coś przywiezc odmawialiśmy sobie wszystkich przyjemności łącznie z jedzeniem tylko to co mus i co było na promocjach,prawdziwa wegetacja.Mało tego na każdym kroku widac duńską pogarde co do obcokrajowców.Nie jesteś duńczykiem to nic Ci się nie powinno nalezec.Jesli ktoś planuje wyjechac do dani na zarobek to stanowczo odradzam bo jesli nie znasz dobrze duńskiego to jestes przegrany a sam angielski nie wystarczy bo jeski nie muszą to nikt nie będzie chciał po angielsku z tobą gadac !!!

  • ~Agata2012-11-14 21:01

    Sama mieszkam od roku w Danii i Pana Grzegorza zdanie potwierdzam. Pozornie Dania jest krajem wysoko rozwiniętym i postępowym,k inaczej to się ma do rzeczywistości. Ludzie na ulicach uśmiechnięci którzy przy lepszej okazji wbiliby nóż w plecy. Bezustannie odczuwam kierowaną przez ten "idealny" naród niechęć w stosunku do reszty narodowości. Poza tym geniusz wymyślił indywidualne karty podatkowe, człowiek nie może spać spokojnie pod koniec roku gdy okazuje się ze musisz Skat'owi (skarbówka) oddać np. 30 tys. koron bo ci się nie należało :/

  • ~Grzegorz2012-06-08 10:31

    Kochani Rodacy, Nie przyjazdzajcie do Danii. Tutaj nas nienawidza. Ja po 24 latach czuje sie bardziej obco niz kiedykolwiek. Bylem nauczycielem muzyki w prywatnej szkole przez 20 lat i mam zdarte nerwy. Nowa emigracja sarobkowa jest traktowana niemal jak niewolnicy. Ostatnio przegladajac statystyki okazalo sie ze ponad 70% Dunczykow nie chce nas w UE.

  • ~gość2012-04-04 20:45

    niestety sa jeszcze oszusci ktorzy zatrudniaja za 60 koron za godzine ostrzegam przed poznanską firmą

  • ~yen2012-03-13 13:13

    W Danii są korony , a nie euro

  • ~jacek2011-10-10 22:46

    bo cie w **** robia

  • ~cezary 12011-09-23 12:27

    chętnie zaołacę w polsce 40 procent podatku !
    niech tylko dadzą ludziom zarobić to co w dani !

  • ~renata2011-03-15 21:47

    jesli takie sa zarobki takie sa zasady to dlaczego firmy posredniczace daja tylko polakowi na konto w kraju 3000-4000 zl. a pracownik zyje i mieszka w dani


Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
Prognoza pogody i program TV