Statystycznie niewielu Polaków zmienia miejsce stałego pobytu. W latach 2002-2112 robiło to rocznie tylko 10-11 osób na 1000 ludności naszego kraju – wynika z danych GUS. Powody zmiany miejsca zamieszkania są róże – związane z pracą, zawarciem związku małżeńskiego, własną edukacją lub z kształceniem dzieci albo na przykład z lepszym dostępem do służby zdrowia, z poprawą warunków mieszkaniowych i wygodniejszym dostępem do infrastruktury kulturalnej bądź w związku z ucieczką od wielkomiejskiego zgiełku.

Stosunkowo niewielkie migracje na stałe związane są między innymi z tym, że istnieje duże zróżnicowanie w cenach mieszkań między poszczególnymi regionami - ocenia Piotr Bujak, główny ekonomista Nordea Bank. W efekcie za sprzedane mieszkanie w małej miejscowości na przykład w woj. lubelskim nie da się kupić odpowiedniego lokalu w Warszawie czy innej dużej aglomeracji miejskiej.

Dlatego nawet tam, gdzie bezrobocie jest gigantyczne nie ma masowego podążania za pracą do innych regionów. Na przykład woj. warmińsko mazurskie, gdzie bezrobocia przekracza aż 20 proc. straciło w 2012 r. w wyniku migracji, tak jak woj. świętokrzyskie statystycznie zaledwie 1,7 osoby na 1000 ludności, a woj. lubelskie 2,3. To jednak nie znaczy, że ci którzy są formalnie nadal zameldowani na stałe opuszczają w niemocy ręce.

Dużo osób dojeżdża bowiem do pracy do odległych miejscowości lub przebywa w związku z nią w dużych aglomeracjach bez meldunku albo zameldowana na pobyt czasowy - bo nie przeszkadza to w podjęciu zatrudnienia. Równocześnie według najnowszych szacunków za granicę mogło już wyjechać ok. 2,6 mln osób. Spośród nich wymeldowuje się na stałe z naszego kraju jeszcze stosunkowo niewielka, choć licząca się grupa osób - w ubiegłym roku ok. 36 tys.