W ubiegłym roku pracodawcy zgłosili do urzędów pracy zaledwie 743 tys. ofert zatrudnienia. To o 27,3 proc. mniej niż w roku poprzednim – wynika ze wstępnych danych resortu pracy. I jest to najgorszy wynik od 2003 r.

Będzie jeszcze gorzej – twierdzą analitycy. Między innymi dlatego, że gospodarka wyhamuje z ponad 4-proc. wzrostu w 2011 r. do 2,5 – 3 proc. w tym roku. W rezultacie skurczy się liczba miejsc pracy tworzonych przez pracodawców.

Ofert pracy będzie mniej również dlatego, że w tym roku tak samo jak w roku ubiegłym będzie mało środków na tworzenie dotowanych miejsc pracy – o ponad 50 proc. mniej niż w 2010 r. Ponadto zdecydowana większość firm nie planuje na ten rok dużych inwestycji. To efekt niepewności panującej w gospodarce.

W dodatku inwestycje realizowane w polskich firmach niekoniecznie wiążą się z tworzeniem miejsc pracy netto – wynika z ubiegłorocznych badań Narodowego Banku Polskiego. Według nich spośród przedsiębiorców planujących realizacje nowych inwestycji aż ok. 70 proc. nie zamierzało zwiększać zatrudnienia.

Wszystko to razem sprawia, że bezrobocie będzie rosło. W końcu roku może osiągnąć nawet 12,9 proc. – szacuje Karolina Sędzimir, ekonomistka PKO BP. Armia bezrobotnych może więc wzrosnąć o ok. 60 tys., do 2 mln 50 tys. osób.