Od przyszłego roku we Francji i w Niemczech będą obowiązywały takie same stawki CIT – 29,5 proc. Paryż dostosuje swój system do Berlina. Decyzja wejdzie w życie w 50. rocznicę podpisania traktatu elizejskiego, który był początkiem powojennego pojednania obu państw. Będzie podkreślać budowę realnej unii fiskalnej francusko-niemieckiej poza traktatami unijnymi i poza paktem fiskalnym.

Pomysł Francji i Niemiec, by ujednolicić podatki od firm w obu krajach, nie podoba się reszcie Unii. Komisja Europejska podtrzymuje np. propozycję konsolidacji podatkowej w UE, ale w obrębie bazy podatkowej, a nie stawek. Warto przypomnieć, że propozycje KE dotyczące bazy podatkowej zostały przedstawione również z inicjatywy Berlina i Paryża. Nawet ten pomysł – uznawany za minimalistyczny – wzbudza opory krajów UE. Także Polski.

Ujednolicanie bazy lub stawek CIT oznacza spadek bezrobocia we Francji i w Niemczech i jego wzrost w krajach takich jak Polska, Słowacja czy Irlandia. To nie koniec.

Według ministra finansów Jacka Rostowskiego taki system zmniejszałby dochody podatkowe biedniejszych nowych członków UE. Mówiąc wprost, byłoby to z wielką korzyścią dla budżetów krajów, z których pochodzą inwestycje zagraniczne – powiedział  Rostowski.

Ernst & Young obliczył, że na harmonizacji podatku wedle francusko-niemieckiego klucza najbardziej straciłoby sześć krajów UE: Bułgaria, Irlandia, Portugalia, Finlandia, Czechy i Polska. To państwa, których stawki CIT są o wiele niższe niż we Francji (33,33 proc.) i w Niemczech (29,5 proc.). W Polsce stawka ta wynosi 19 proc.