"Rzeczpospolita" publikuje dziś wyniki raportu firmy Euler Hermes, z którego wynika, że na całym świecie liczba zamykanych biznesów zwiększy się w przyszłym roku nawet o ponad jedną trzecią. Najgorsze prognozy dotyczą państw Unii Europejskiej. Tutaj liczba plajt może miejscami zwiększyć się o połowę. Tak ma być w Hiszpanii, Słowacji i na Łotwie. Podobnie może być w Wielkiej Brytanii, gdzie fatalne wyniki za pierwszy kwartał zdają się potwierdzać ponure prognozy. W tym roku na Wyspach zbankrutowało 30 tys. firm, co oznacza wzrost aż o 40 proc. Najgorzej będzie w Holandii, gdzie liczba bankructw wrośnie nawet o trzy czwarte. W Polsce "tylko" o jedną czwartą.

>>> Kraje bałtyckie pociągną na dno Europę

Fala bankructw w stefie euro to bardzo zła wiadomość dla polskich eksporterów, gdyż stanowią one dla nich główny rynek zbytu. Autorzy raportu ostrzegają, że nasi przedsiębiorcy muszą liczyć się z dużym ryzykiem nieotrzymania zapłaty za swoje towary i usługi. Sytuacja jest tym gorsza, że dotyczy to również dużych i bezpiecznych do tej pory partnerów.

Najbardziej zagrożone upadkiem są firmy z sektora motoryzacyjnego, chemicznego, telekomunikacyjnego i branży metalowej. Zdaniem analityków szanse na poprawę są nikłe. "Spodziewane nieznaczne pobudzenie koniunktury raczej nie pozwoli, by w 2010 roku ocalało więcej firm niż w obecnym" - twierdzi Karine Berger, dyrektor działu analiz w Euler Hermes.

>>> Petru: Euro niebawem po 3,80 zł