Polacy, którzy zaciągnęli kredyty w złotówkach, załamują ręce. Przeżyli już cztery podwyżki stóp procentowych w 2007 roku, a RPP wciąż drenuje im kieszenie. Dzisiejsza podwyżka - o
25 punktów bazowych - nie będzie ostatnia. Ekonomiści wieszczą, że w tym roku będą jeszcze dwie. Jeśli kogoś to pocieszy, można jedynie dodać, że pierwotnie ekonomiści przewidywali aż
cztery podwyżki w 2008 roku. Zmienili jednak zdanie, bo zmieniła się sytuacja gospodarcza na świecie.
"Argumentem przeciwko bardziej agresywnym podwyżkom jest powiększająca się różnica pomiędzy poziomem stóp w Polsce i w strefie euro" - tłumaczy ekonomistka Banku BPH, Maja
Goettig. Oznacza to, że członkowie Rady Polityki Pieniężnej nie chcą, by kredyty w Polsce były znacznie droższe od tych w Unii Europejskiej, bo nasz rynek przestałby być konkurencyjny i
atrakcyjny dla zagranicznych inwestorów.
Ekonomiści twierdzą, że dzisiejsza decyzja RPP to początek końca podwyżek także z powodu niepokojących danych z polskiego rynku. Gospodarka nieco spowolniła, a niskie stopy potrafią
przyspieszyć wzrost gospodarczy. Ponadto RPP będzie chciała pójść w ślady amerykańskiego banku centralnego FED, który również obniżył ostatnio stopy procentowe.