W samym tylko listopadzie Komisja Europejska, Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju i OECD podniosły prognozy dla polskiej gospodarki, spodziewając się, że tempo wzrostu PKB przekroczy 4 proc. Krajowi ekonomiści taki scenariusz obstawiają już od wielu miesięcy. Gospodarka rozwija się w szybkim tempie, chociaż wciąż słabo pracuje jej inwestycyjny silnik. Na szczęście ciężar napędzania koniunktury wzięli na siebie konsumenci i wszystko wskazuje, że ich apetyty są wciąż niezaspokojone.

W listopadzie - obliczany przez GUS - wyprzedzający wskaźnik ufności konsumenckiej wzrósł do 3,4 pkt i osiągnął rekord wszech czasów. Statystycy wskazują, że wartość może wahać się od minus 100 do plus 100. Jeśli jest na plusie, to znaczy, że optymiści w gospodarce przeważają nad pesymistami. Jego obecny odczyt jest wyższy nawet od tych notowanych w latach 2006–2008, kiedy obserwowaliśmy ostatni boom gospodarczy nad Wisłą. Wówczas PKB - w najlepszych kwartałach - rósł po 6–7 proc. Jednak nastroje konsumenckie nie były tak dobre.

Polacy nie tylko widzą przyszłość w różowych barwach, ale też dobrze oceniają obecną sytuację, a bieżący wskaźnik ufności od trzech miesięcy lokuje się blisko historycznych maksimów. Skąd taki optymizm? Widać, że spada obawa o utratę pracy, a gospodarstwa domowe coraz lepiej oceniają swoją przyszłą sytuację finansową. Pozytywnie też widzą perspektywy wzrostu gospodarki. Ekonomiści Banku Millennium wskazują, że to dobra wróżba dla konsumpcji prywatnej, która pozostaje głównym motorem napędowym naszego rozwoju.

W jeszcze bardziej kolorowych barwach rysuje się obraz nastrojów Polaków w sondażach, jakie przeprowadza od 1989 r. CBOS. Eksperci pracowni badawczej zwracają uwagę, że notowane w ostatnich miesiącach oceny sytuacji gospodarczej w Polsce są najlepsze w całej historii badań. W drugiej połowie roku po raz pierwszy ponad połowa odpytanych rodaków wyraziła zadowolenie ze stanu gospodarki. Co ciekawe, jednocześnie najmniejsza ich część od początku transformacji negatywnie oceniła jej kondycję. Pozytywne oceny koniunktury przeważają nad negatywnymi już od końca 2015 r., ale na co zwraca uwagę CBOS, ostatni raz tak dobrze jak teraz było przez mniej więcej rok – od połowy 2007 r. do połowy 2008 r.

Polacy dobrze oceniają gospodarkę, bo poprawiły się oceny ich własnego budżetu. Pozytywny trend zaczął się rysować już przed trzema laty, ale dopiero ostatnie miesiące pokazały, jak duży i znacznie wyższy niż w przeszłości jest optymizm, z jakim patrzymy na nasze warunki materialne. To oceny subiektywne, ale mają potwierdzenie w "twardych" danych. Stopa bezrobocia rejestrowanego spadła do rekordowo niskiego poziomu – najniższego od stycznia 1991 r. Według badań aktywności ekonomicznej ludności jest już poniżej 5 proc. i dołączyliśmy do grupy krajów UE o najniższym odsetku osób bez pracy. Przyspieszają także wzrosty płacy, co wiąże się z brakami kadrowymi w firmach.

Przedsiębiorcy coraz częściej raportują problemy z deficytem odpowiednio wykwalifikowanych rąk do pracy. To poprawia pozycję negocjacyjną pracowników i sprzyja naciskom na wzrost wynagrodzeń. Dlatego w badaniach opinii publicznej ocena sytuacji w zakładach pracy jest dzisiaj najlepsza od 1992 r., a ankietowani najlepiej do 15 lat widzą perspektywy znalezienia zatrudnienia w swojej okolicy. Lepiej wygląda też dochód rozporządzalny w gospodarstwach domowych. Tutaj na poprawę w portfelach Polaków przekładają się nie tylko wyższe pensje, ale także hojny socjal, jaki zapewnia obecna ekipa rządząca w postaci programu "Rodzina 500 plus", podwyżek najniższych emerytur czy ich waloryzacji.

Patrząc wstecz, zauważyć można dużą zbieżność ocen sytuacji gospodarczej oraz ogólnych ocen sytuacji w kraju z cyklami koniunkturalnymi. Generalnie rzecz biorąc, abstrahując od krótkookresowych wahań, można zaobserwować, że w okresach ożywienia gospodarczego oceny te poprawiają się, zaś w okresach spowolnienia, dekoniunktury - na ogół pogarszają. Jednocześnie w okresach lepszej koniunktury notujemy zazwyczaj dynamiczną poprawę ocen warunków materialnych gospodarstw domowych - zwraca uwagę Małgorzata Omyła-Rudzka, analityk CBOS.

Dzisiejszy konsumencki optymizm wyróżnia się na tle nie tylko ostatnich lat, ale także sytuacji w naszym regionie. Poprawa koniunktury gospodarczej jest faktem nie tylko nad Wisłą, a wysokie dynamiki wzrostu PKB można zaobserwować w całej Europie Środkowo-Wschodniej. Nastroje konsumenckie nie są tam jednak tak dobre jak u nas. CBOS do spółki z pracowniami badawczymi z Czech, Słowacji i Węgier od 2010 r. porównuje oceny sytuacji gospodarczej i materialnej w Grupie Wyszehradzkiej oraz pyta o przewidywania na przyszłość. Ostatni sondaż przeprowadził późną wiosną i latem tego roku. Wynika z niego, że to my patrzymy na bieżącą i przyszłą sytuację przez najbardziej różowe okulary.

Najbardziej zadowoleni z sytuacji gospodarczej oraz z własnej sytuacji materialnej są Polacy oraz, w nieco mniejszym stopniu, Czesi. Wśród Węgrów i Słowaków częściej pojawiają się oceny negatywne. Jednocześnie jednak Słowacja jest jedynym krajem, w którym znacząco poprawiły się oceny warunków materialnych gospodarstw domowych, być może jest to skutek zanotowanego w ubiegłym roku wzrostu ocen sytuacji ekonomicznej. Mimo wzrostu tego wskaźnika Słowacy nadal - jako jedyni spośród badanych - częściej są pesymistami w prognozowaniu rozwoju sytuacji gospodarczej niż optymistami - wskazuje autor opracowania Antoni Głowacki z CBOS.