Jastrzębska Spółka Węglowa, która z powodu trwającego już drugi tydzień strajku nie jest w stanie realizować dostaw węgla, staje się dla swoich kontrahentów coraz mniej wiarygodnym partnerem. Na pewno będziemy musieli się poważnie zastanowić nad tym, skąd kupować w przyszłości węgiel – mówi Sylwia Winiarek, rzeczniczka ArcelorMittal Poland, jednego z najważniejszych odbiorców węgla z JSW. Czy koncern zaskarży JSW? – Na razie koncentrujemy się na tym, by zapewnić możliwość funkcjonowania naszych koksowni - deklaruje rzeczniczka, uchylając się od odpowiedzi na to pytanie.

Statki z węglem

Z Jastrzębia pochodzi ponad połowa surowca, jaki kupują koksownie należące do ArcelorMittal Poland. Po zeszłorocznym przejęciu przez JSW kopalni Knurów-Szczygłowice ten udział jeszcze wzrósł. Koksownicza firma sprowadza jednak węgiel także morzem m.in. z USA. Obecnie, jak deklaruje Winiarek, ma zapewniony surowiec na kilka, może kilkanaście dni. 6 lutego do Gdańska przypłynie transport węgla z Australii.

W tamtejszym porcie są statki z australijskim węglem koksującym, ok. 170 tys. ton, sprowadzonym przez grupę ArcelorMittal. Na ten węgiel nie mają co liczyć koksownie JSW, mimo że zazwyczaj obaj gracze się nim dzielili (węgiel importowany był mieszany z tym wydobywanym przez JSW, żeby osiągnąć wymagane parametry).

Do przewiezienia potrzeba będzie ok. 75 pociągów 40-wagonowych. Jest prawdopodobne, że zlecenie trafi do PKP Cargo, chociaż umowa nie została jeszcze podpisana. Strajk mocno bije w tego przewoźnika. Zanim ruszyła akcja protestacyjna, transportowaliśmy dla JSW średnio 40–50 tys. ton węgla koksowego na dobę. Teraz nie więcej niż 5 tys. ton - mówi Mirosław Kuk, rzecznik PKP Cargo. W 2014 r. spółka przetransportowała 51,3 mln ton węgla kamiennego. W porównaniu z 2013 r. oznaczało to spadek o prawie 6 proc. (po pierwszych sześciu miesiącach spadek wynosił aż 9 proc.).

Kłopot mają wszystkie zakłady koksownicze w Polsce, także te z Grupy JSW. A należąca do niej koksownia Przyjaźń ograniczyła produkcję jako jedna z pierwszych już w zeszłym tygodniu. Teraz też nie może liczyć na ładunek, jaki przypłynął właśnie do Gdańska.

Kupują co się da

JSW przestała wysyłać transporty do koksowni Częstochowa Nowa, która należy do Zarmenu, już 28 stycznia. Rodzime koksownie ratują się, jak mogą, kupując każdy dostępny węgiel koksowy. KW i czeska OKD wyprzedają się więc na potęgę, ale surowca w okolicy już brakuje. Nic więc dziwnego, że jak się dowiedzieliśmy, firmy koksownicze walczą ze sobą o to, kto ostatecznie kupi importowany węgiel, jaki znajduje się na statku, który stoi już na redzie w Świnoujściu.

Wkrótce trzeba będzie ładować do baterii koksowniczych cokolwiek, żeby tylko nie wygasły, bo to oznaczałoby gigantyczne straty - mówi przedstawiciel jednej z firm koksowniczych. Koksownie już prowadzą rozmowy z dostawcami węgla koksowego m.in. z Rosji. W zeszłym roku górnicze związki organizowały protesty przeciwko wzrostowi zakupów węgla z zagranicy. Wczoraj w trakcie sesji na GPW kurs JSW, wbrew temu, co się dzieje w spółce, rósł nawet o 14 proc., dzień skończył, zyskując 1,8 proc.

ZOBACZ TAKŻE: Kopacz odpowiada związkowcom. Mówi o "pistolecie przy głowie">>>