Klienci działających w Polsce banków muszą przyzwyczaić się do myśli, że za rachunki oraz usługi im towarzyszące będą musieli płacić coraz więcej. W najbliższym czasie podwyżki czekają np. klientów BZ WBK, który prowadzi ponad 2,9 mln rachunków osobistych. Bank ten jeszcze rok temu reklamował swój sztandarowy produkt – Konto Godne Polecenia, jako rachunek zupełnie darmowy.

Jego użytkownicy nie płacą bezwarunkowo za jego prowadzenie oraz za użytkowanie karty. Ale za chwilę to się zmieni. Od lutego bank wprowadza prowizję w wysokości 7 zł za korzystanie z wydawanej do konta debetówki MasterCarda. Tyle samo kosztować będzie prowadzenie rachunku Avocado. Obecnie jego obsługa jest bezpłatna przy miesięcznych wpływach w wysokości 1 tys. zł.

Również w lutym podwyżki opłat zaczną obowiązywać w mBanku, który obsługuje ponad 2,8 mln kont. Tu klienci indywidualni będą musieli pogodzić się ze wzrostem kosztu polecenia zapłaty ze złotego na 2 zł. A użytkownicy mBiznes konta będą płacić więcej za przelewy internetowe. Prowizja wzrośnie z 1 do 1,5 zł. Tego rachunku nie ma już w sprzedaży, a bank zachęca klientów do zamiany ich na dziś sprzedawane konta firmowe. Ale te są płatne – minimum 25 zł. Darmowy jest tylko przez rok pakiet Start dla nowych firm. Jednak polecenie zapłaty oraz przelewy internetowe w większości instytucji są bezpłatne.

Z podwyżkami oswoić się też musieli klienci Aliora. Szczególnie dotkliwe mogą być dla tych, którzy skorzystali kiedyś z oferty „Rachunki bez opłat”. Aby móc za darmo opłacać faktury za prąd czy telefon, należało założyć konto techniczne, bezpłatne. Teraz trzeba będzie płacić za nie 6 zł, chyba że ktoś zdecyduje się przelewać na nie swoją pensję lub emeryturę. Podwyżkami opłat uraczył klientów również Citi Handlowy. Tu wzrosła np. warunkowa opłata za pakiet Citigold ze 100 do 150 zł. Wprowadzono też prowizję za wypłatę z bankomatu obcej sieci: 3 zł.

Skąd te decyzje banków? To efekt zbiegu kilku niekorzystnych czynników. Po pierwsze została obniżona interchange, prowizja, jaką właściciele sklepów odprowadzają do banków z tytułu transakcji kartami. Niedawno wynosiła ok. 1,3 proc. Teraz to 0,5 proc., a od lutego tylko 0,2–0,3 proc. W związku ze zmniejszeniem przychodów z jej tytułu banki szukają rekompensaty w podnoszeniu innych prowizji. Wydaje mi się, że ważniejszą przyczyną podwyżek są redukcje stóp procentowych, które utrudniają bankom zarabianie na odsetkach - uważa Jarosław Sadowski, główny analityk Expandera. Specjaliści spodziewają się, że w I kw. tego roku Rada Polityki Pieniężnej będzie kontynuowała serię obniżek stóp, więc banki wciąż będą szukały sposobów na rekompensowanie przychodów podwyżkami opłat.

Zdaniem Tomasza Bursy, zarządzającego w Opti TFI, instytucje pomału zaczynają przyzwyczajać się do tej sytuacji i staje się to dla nich wygodne. Jeżeli uda się im podnieść cenę usługi wykonywanej cyklicznie przez klientów, zyskują stabilne źródło przychodów i uniezależniają się od przychodów odsetkowych uzależnionych od czynników zewnętrznych, takich jak zmiana wysokości stóp procentowych - uważa Tomasz Bursa. Jego zdaniem działanie takie jest ułatwione ze względu na spadającą konkurencyjność polskiego rynku bankowego. Przejęcie Nordei przez PKO czy BGŻ przez BNP Paribas to tylko przykłady ilustrujące zjawisko zmniejszającej się liczby konkurujących między sobą instytucji - dodaje przedstawiciel Opti TFI.

Eksperci uważają jednak, że jednocześnie wciąż pojawiać się będą darmowe rachunki z bezpłatnymi kartami i przelewami. Z taką ofertą wychodzić będą przede wszystkim małe banki, które w ten sposób będą chciały budować sobie bazę klientów. Ale bezpłatne konta i karty pozostaną jedynie okresową promocją.

Z poprzednią dużą falą podwyżek opłat w bankach mieliśmy do czynienia w II połowie 2013 r. Wówczas też banki zmagały się ze spadkiem przychodów odsetkowych w wyniku obniżek stóp. W I połowie 2014 r. sytuacja się ustabilizowała, a badanie Narodowego Banku Polskiego pokazało, że średnie ceny podstawowych usług bankowych nawet spadły.

My płacimy więcej, ich zyski rosną

Ze spadającymi stopami procentowymi banki muszą się borykać już od kilku lat. Mimo to potrafią utrzymać wynik z tytułu odsetek na wysokim poziomie, a nawet go podnieść. Po 11 miesiącach ubiegłego roku (to najświeższe dane, jakie mamy) dochody banków z tytułu odsetek wyniosły ok. 34 mld zł. Dla porównania w tym samym okresie 2013 r. były o ponad 3 mld zł niższe. Również spadek przychodów z interchange nie skutkuje znacznym obniżeniem wpływów prowizyjnych banków. Na koniec listopada ub.r. wyniosły one 16,1 mld zł. Rok wcześniej po pierwszych 11 miesiącach banki zanotowały przychody z prowizji w wysokości 16,8 mld zł. Po raz pierwszy interchange obniżono u nas w styczniu 2013 r., a ponownie w lipcu 2014 r. Po raz kolejny ta opłata zostanie zredukowana za dwa tygodnie. Od lutego wynosić będzie 0,2–0,3 proc., odpowiednio dla kart debetowych i kredytowych. Szacuje się, że w ubiegłym roku z tytułu interchange do banków wpłynęło 1,1 mld zł. W roku 2013 było to 1,5 mld zł.

ZOBACZ TAKŻE: Kurs franka rośnie, nie masz na spłatę? Poradnik dla frankowiczów