Polska jest jednym z tych krajów Unii Europejskiej, w którym świadczenia społeczne (środki zaspokojenia potrzeb nie wynikające ze stosunku pracy; świadczenie może mieć różne formy: pieniężną, rzeczową, usług społecznych) w najmniejszym stopniu obciążają rozwój gospodarki. Z danych Eurostatu wynika, że w 2010 roku (najnowsze dostępne dane) stanowią one 18,9 proc. PKB. Tylko w republikach bałtyckich oraz biednych Bułgarii i Rumunii wskaźnik ten jest niższy i wynosi odpowiednio: dla Bałtów od 17,8 do 19,1, dla Bułgarii –18,1, a Rumunii – 17,6. Tym samym Polska tworzy ligę państw o najniższym wsparciu.

Średnio w UE ta pozycja budżetu pochłania 29,4 proc. PKB. Ale w wielu krajach zachodnich o wiele więcej. Rekordzistą okazuje się Francja (33,8 proc.).

Po części to wynik kryzysu. Od jego wybuchu wydatki na zabezpieczenia dla bezrobotnych skoczyły średnio o 1/3 z powodu masowego zwalniania ludzi z pracy. Ale jest też problem strukturalny: większość państw „starej” Unii w latach prosperity bardzo rozbudowała system zabezpieczeń socjalnych, na który dziś zwyczajnie już ich nie stać. Jednym z przykładów jest Portugalia, która wydaje na zabezpieczenia społeczne 27 proc. swojego dochodu narodowego, choć obecnie nie jest państwem bogatszym od Polski. Innym przykładem jest Grecja (29,1 proc.), do której poziomu nasz kraj także już dobił. Jeszcze w 2007 roku, tuż przed wybuchem kryzysu, wydatki na zabezpieczenia społeczne stanowiły jedynie 23,9 proc. PKB Portugalii i 24,8 proc. PKB Grecji. W Polsce jest natomiast odwrotnie: choć nasz kraj osiągnął już 70 proc. średniej dochodu na mieszkańca UE, to wydatki społeczne stanowią u nas tylko 40 proc. przeciętnej europejskiej.

Profesor Stanisław Gomułka wskazuje, że polskie wydatki – mimo że niewielkie w skali UE – nie są dzielone racjonalnie. Nieproporcjonalna ich część jest przeznaczona na renty i emerytury, podczas gdy wsparcie dla systemu opieki zdrowotnej, macierzyństwa czy bezrobotnych jest zaniedbane. To skutek odwlekanej reformy emerytalnej, która została w końcu przyjęta dopiero w tym roku, ale z bardzo długim okresem przejściowym.

Potwierdzają to dane Eurostatu. Wydatki na utrzymanie osób starszych pochłaniają u nas 61 proc. wydatków socjalnych wobec 45 proc. średnio w całej Unii. Spośród krajów „27” tylko we Włoszech, kraju o ogromnych problemach demograficznych, sytuacja jest porównywalna. Ale już na przykład w Irlandii emerytury pochłaniają tylko 23 proc. całości nakładów społecznych, a w Danii 38 proc.

Z tego powodu inni potrzebujący otrzymują w Polsce już tylko resztki. Subwencje dla bezrobotnych to u nas zaledwie 2 proc. nakładów społecznych, proporcjonalnie trzykrotnie mniej niż średnio w całej Wspólnocie. Wsparcie dla macierzyństwa pochłania z kolei zaledwie 4 proc. całości wydatków, dwukrotnie mniej niż europejska średnia. Także nakłady na ochronę zdrowia (31,6 proc.) stanowią mniej niż przeciętnie w całej Unii (37,4 proc.).