Problemem jest duża niepewność co do rozwoju sytuacji. Ministerstwo Finansów musi rozwiązać równanie z wieloma niewiadomymi. Przy podejściu konserwatywnym wypadałoby założyć bardzo niską dynamikę PKB – mówi Piotr Bujak, ekonomista Nordea Banku.

Na razie rząd zakłada, że w 2013 r. wzrost gospodarczy wyniesie 2,5 proc. To ostrożna prognoza, która i tak – jak mówi ekonomista Nordei – może się okazać zbyt optymistyczna, jeśli zrealizuje się czarny scenariusz z głęboką recesją w strefie euro w roli głównej. Jedno jest pewne: rok 2013 będzie rokiem spowolnienia. Pytanie tylko, jak silnego.

Słaba dynamika wzrostu gospodarczego oznacza, że dochody budżetu znajdą się pod dużą presją. Trudno liczyć na ich istotny wzrost. Może trzeba będzie mocniej pracować przy wydatkach, by osiągnąć założone cele – mówi Piotr Bujak.

Te cele to głównie zmniejszenie deficytu finansów publicznych do 2,2 proc. PKB. Deficyt samego budżetu ma spaść do 32 mld zł z 35 mld zł zaplanowanych na ten rok. Według wieloletniego planu finansowego wydatki w przyszłym roku mają sięgnąć 337,4 mld zł, a dochody 305,4 mld zł.

Główne zagrożenia dla przyszłorocznych dochodów to zwłaszcza tempo konsumpcji prywatnej. Rząd spodziewa się przyspieszenia do około 3 proc. w skali roku. To może być trudne. Dynamika PKB będzie raczej generowana przez eksport, być może w drugim półroczu ruszą prywatne inwestycje firm. Ale o przyspieszenie konsumpcji będzie trudno – ocenia Bujak.

Problemy z konsumpcją to skutek małego wzrostu zatrudnienia i niskiego wzrostu płac. Rząd nie zamierza konsumpcji pomagać i już zapowiedział zamrożenie funduszu wynagrodzeń w budżetówce. To oznacza, że albo nie będzie podwyżek w ogóle, albo szefowie jednostek sektora publicznego będą zmniejszać zatrudnienie. Niska dynamika konsumpcji oznaczać może problemy z wpływami z VAT – a to jest główne źródło dochodów państwowej kasy. Na razie rząd zakłada, że z podatków pośrednich uda mu się uzyskać 199,3 mld zł. To o 3,2 mld zł więcej niż zaplanował na ten rok.

Wpływom z VAT nie będzie też sprzyjać zmniejszenie inwestycji publicznych. Dla Adama Czerniaka, ekonomisty Kredyt Banku, zniwelowanie negatywnych skutków spadku inwestycji to jedno z największych wyzwań.

Wiemy, że nastąpi ograniczenie wydatków na inwestycje drogowe. Może to być nawet spadek rzędu 20 proc. w połowie przyszłego roku. Jeśli równolegle będą prowadzone cięcia w pozostałych sektorach budżetowych, może się to negatywnie odbić na wzroście gospodarczym i pogorszyć nastroje w całej gospodarce. Co zaszkodzi wielkości dochodów – uważa ekonomista.

Jeśli aktywność gospodarcza osłabnie, to nie tylko z wpływami z VAT mogą być problemy. Gorsze wyniki przedsiębiorstw mogą obniżyć dochody z CIT i dywidend spółek Skarbu Państwa. Zwłaszcza w tym drugim przypadku powtórzenie wyniku z tego roku – czyli około 8,1 mld zł wpływów – może być trudne. Choć rząd zamierza też głębiej sięgnąć do kieszeni podatników. Od przyszłego roku będą obowiązywały nowe zasady stosowania 50-proc. kosztów uzyskania przychodów z praw autorskich. Każdy twórca, który zarobi więcej niż próg dochodowy w PIT, od nadwyżki będzie musiał odliczać zwykłe koszty uzyskania przychodu. Zmiana ma dotyczyć 17 tys. podatników, a finanse publiczne mają zyskać na niej około 164 mln zł.

Tworząc budżet na 2013 rok, MF będzie miało jeszcze jeden problem: oszacowanie kosztów finansowania potrzeb pożyczkowych. Dziś nie sposób odpowiedzieć na pytanie, jakie będą rentowności papierów skarbowych w przyszłym roku i czy będzie na nie popyt. Na razie jest nieźle, wykorzystując sytuację na rynkach w pierwszych miesiącach roku, resort sfinansował już 70 proc. tegorocznych potrzeb i prawdopodobnie niebawem zacznie prefinansować przyszłoroczne. Na sam wykup obligacji zapadających w 2013 roku na rynku krajowym trzeba będzie wyłożyć ponad 82 mld zł, do tego trzeba doliczyć około 6 mld zł na wykup bonów skarbowych. Trzeba będzie też sfinansować potrzeby pożyczkowe netto budżetu, na które składa się finansowanie nie tylko deficytu budżetu centralnego, lecz także deficytu budżetu środków europejskich. W sumie potrzeby netto mają wynosić 39,1 mld zł.