Plan wielkiej greckiej prywatyzacji się rozpada. Rząd w ramach rozmów o drugim, wartym 130 mld euro bailoucie, zobowiązał się do sprzedania majątku wartego 50 mld euro. Dziś wiadomo, że w 2012 r. uda się pozyskać z prywatyzacji najwyżej połowę z zakładanych na ten rok 9,3 mld euro.

Wcześniej Ateny wynegocjowały wydłużenie terminu sprzedaży z 2015 na 2017 r. Jednak wypełnienie zobowiązań nawet do tego czasu wydaje się niemożliwe. W 2011 r. pozyskano zaledwie 1,7 mld euro, czyli 3,4 proc. całej sumy. Kolejne miesiące przyniosły wręcz spowolnienie. W I kwartale 2012 r. zyski z prywatyzacji osiągną okrągłe zero (plany mówiły o 3,3 mld euro). Do rangi symbolu urasta to, że w anglojęzycznej wersji strony ministerstwa finansów w zakładce prywatyzacja można przeczytać: w wybranej kategorii nie znaleziono żadnych dokumentów.

Przedstawiciele trojki (EBC, Komisja Europejska, MFW), nadzorujący proces reform w Grecji, usiłują skłonić Ateny do przeprowadzenia przed lipcem choćby dwóch, trzech dużych aukcji. Nieoficjalnie wymienia się elektrycznego monopolistę DEI, operatora wodociągów EIdAP i OLP, zarządzającego portem w Pireusie. Grecy mówią o podobnej liczbie podmiotów, jednak o znacznie niższej randze, a co za tym idzie tańszych: loterii Kratikon Lachion, operatorze wyścigów konnych ODIE czy operatorze sieci gazowej DEPA.

Trwają też procedury sprzedaży czterech dużych nieruchomości położonych w atrakcyjnych regionach, m.in. na wyspach Korfu i Rodos, a także w samej stolicy (centrum handlowe Golden Hall). Wszystkie one to jednak tylko kropla w morzu greckich potrzeb finansowych. Jednak rzucenie na rynek większej liczby nieruchomości, czego eksperci UE nie przewidzieli, groziłoby radykalnym spadkiem cen i zapaścią całego sektora. Joanis Kukiadis, szef agencji TAIPeD, powołanej do sprzedaży majątku państwowego, przyznał w poniedziałek, że w tym roku jest szansa na pozyskanie jedynie 4,7 mld euro, a nie 9,3 mld, jak zapowiadano wcześniej.

W wielu kwestiach dotyczących prywatyzacji nie określono terminów ich realizacji. Chciałbym wierzyć, że nie będziemy mieli problemów – mówił Kukiadis telewizji Mega. Związany z socjalistami urzędnik zaznaczył jednocześnie, że żadna sprzedaż nie zostanie zrealizowana, zanim Grecja nie uzgodni z prywatnymi wierzycielami warunków redukcji zadłużenia. Te, według ostatniej deklaracji premiera Lukasa Papademosa, mają być znane do końca tygodnia. Pierwsza, warta 14,5 mld euro transza bailoutu numer dwa musi zostać przekazana do 20 marca, by Grecja zdołała zrefinansować wygasające obligacje.

Problemy z realizacją obietnic prywatyzacyjnych są systemowe. W greckich księgach wieczystych, zwłaszcza na prowincji, panuje bałagan, więc nabywca nieruchomości naraża się na problemy prawne. W przedsiębiorstwach funkcjonują wszechwładne związki zawodowe, które od 2010 r. zorganizowały 13 strajków generalnych. Związki sprzeciwiają się prywatyzacji m.in. z przyczyn ideowych, żądają też wieloletnich gwarancji zatrudnienia. Tymczasem proces restrukturyzacji sprzedanych firm jest niemożliwy bez daleko idących redukcji. Koleje państwowe OSE na same płace wydają czterokrotność wpływów ze sprzedaży biletów.

Greckie kłopoty skłoniły Niemców do wysunięcia propozycji, by Ateny przekazały kontrolę nad własną polityką fiskalną w ręce urzędnika, specjalnie powołanego przez Eurogrupę. To on miałby decydować o kolejnych cięciach budżetowych. Grecja odpowiedziała oburzeniem. Kiedy przeciąży się łódź, można oczekiwać dwóch scenariuszy. Albo łódź tonie, albo załoga się buntuje – ostrzegał w dzienniku „Ta Nea” pisarz i publicysta Janis Pretenderis.

PRAWO

Ubezwłasnowolnione Ateny

Grecja krok po kroku traci suwerenność w polityce gospodarczej. Ostatnie niemieckie pomysły, dotyczące oddania przez Ateny kontroli nad polityką fiskalną, to nie wypadek przy pracy, ale krok zgodny z obowiązującym trendem. Już dziś wszelkie reformy są narzucane przez trojkę składającą się z przedstawicieli MFW, EBC i Komisji Europejskiej. Dwóch z trzech reprezentantów stanowią Niemcy. Ogólne ramy polityki gospodarczej są natomiast narzucane przez nieformalną, działającą bez oparcia w traktatach, grupę frankfurcką, w skład której wchodzą kanclerz Niemiec, prezydent Francji, unijny komisarz ds. gospodarczych oraz szefowie Eurogrupy, EBC, Komisji Europejskiej i MFW.

MWP