Podatek bankowy, bez względu na jego wysokość, będzie premiował banki, o dużych depozytach – jak PKO BP, uderzy w te, mające bardzo dużo kredytów, za to niewiele oszczędności od ludzi – jak BPH. Rząd planuje przyjęcie rozwiązania brytyjskiego.

– Trwają prace nad projektem podatku bankowego – powiedział szef klubu PO Tomasz Tomczykiewicz w TOK FM. Z jego słów wynika, że nowa danina będzie zbliżona do podatku brytyjskiego.

Także według finansistów banki będą płacić podatek uzależniony od wielkości aktywów, które zostaną pomniejszone o kapitały własne banku oraz wartość depozytów.

Nie wiadomo jeszcze, jaka będzie stawka podatku. Wszystko zależy od tego, jakie kwoty będzie chciał w ten sposób uzyskać budżet. Wstępnie przedstawiciele PO mówią o 1,4 – 1,5 mld zł. W takim przypadku stawka podatku powinna wynieść ok. 0,2 proc. Gdyby zaś chodziło o kwotę rzędu 3 mld zł, jakiej chciał SLD, stawka wyniosłaby ok. 0,4 proc.

– Banki, które prowadziły konserwatywną bankowość, znajdą się w dużo lepszej sytuacji – mówi Tomasz Bursa z Ipopema Securities.


Na przykład ING przy takiej konstrukcji podatku musiałby zapłacić 21 lub 42 mln zł (w zależności od stawki) – jest to 5,5 albo 11 proc. zysku w I połowie tego roku. W przypadku BZ WBK byłoby to 3,5 – 7 proc. zysku z pierwszych sześciu miesięcy br. PKO BP zapłaciłaby od 38 do 76 mln zł – to maks. 5 proc. zysku, a Pekao SA – 36 – 72 mln zł (6 proc.).

W znacznie gorszej sytuacji znalazłby się Deutsche Bank. Musiałby zapłacić ponad 31 mln zł podatku (stawka 0,4 proc.). To więcej, niż zarobił w I półroczu – jego zysk wyniósł 23 mln zł. W jeszcze gorszej sytuacji znalazłby się BPH. Ten bank musiałby zapłacić 84 mln zł, tymczasem po I półroczu miał 224 mln zł straty.

Brytyjskie stawki podatku są znacznie niższe. Przede wszystkim będą go płacić tylko największe instytucje, które wynoszą powyżej 20 mld funtów. Obejmie on część aktywów, od której naliczone zostanie 0,07 proc. Tyle że eksperci nie wierzą, że w polskim przypadku stawka będzie tak niska.

– Jakikolwiek podatek bankowy w Polsce to szaleństwo – mówi Krzysztof Pietraszkiewicz, prezes Związku Banków Polskich.

Jednym ze skutków nowej daniny będzie wzrost opłat i prowizji oraz marży pobieranych przez banki. Wstępne szacunki mówią, że depozyty potanieją o średnio 1 pkt. proc.