Czy polski fiskus ma prawo zabronić nam odliczania 22-procentowego VAT-u od paliwa kupionego do zarejestrowanego na firmę samochodu? Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie, do którego wpłynęło takie pytanie, ma co do tego poważne wątpliwości. I, jak pisze "Gazeta Prawna", zwrócił się z prośbą o rozstrzygnięcie tej kwestii do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości.

Unijne prawo nie wprowadza bowiem ograniczeń w odliczaniu VAT-u od paliwa dla samochodów zarejestrowanych jako firmowe. W Polsce mogą jednak zrobić to tylko nieliczni. Zgodnie z naszym prawem podatek od benzyny, oleju napędowego czy autogazu przedsiębiorca może odliczyć tylko wtedy, jeśli tankuje nimi samochody ciężarowe - o masie całkowitej większej niż 3,5 tony. Wcześniej mógł też od mniejszych, ale wówczas fiskus pozwalał na odliczanie tylko limitowanych kwot.

Eksperci nie mają wątpliwości: to nadużycie polskiego fiskusa, który - tak jak w przypadku wygórowanej akcyzy za sprowadzane z UE używane auta - próbuje wyciągnąć z naszych portfeli więcej, niż pozwalają mu na to wspólnotowe przepisy. Jest niemal pewne, że trybunał zdecyduje o zniesieniu krzywdzącej właścicieli firm ustawy. I nakaże zwrot pieniędzy za niesłusznie ściągany podatek za paliwo.

Jeśli wyrok unijnego trybunału będzie korzystny, każdy, kto ma firmowy samochód, będzie miał prawo domagać się zwrotu części kosztów za paliwo do niego, kupowane od maja 2004 roku, kiedy w Polsce wprowadzono ograniczenia. A państwo będzie musiało zwrócić pieniądze.