Podejmując decyzję czy kredyt walutowy spłacać do banku w złotych, ponosząc przy tym koszty spreadu (czyli różnicy między kursem kupna a sprzedaży waluty), czy też przejść na walutę obcą, musimy zebrać kilka informacji. Po pierwsze sprawdźmy czy będzie istnieć możliwość powrotu do starego sposobu spłaty? Jeśli nie lub jego koszt będzie zbyt duży, decyzja okaże się trudniejsza. W końcu może się tak zdarzyć, że spready w kantorach też wzrosną, przez co nasz ruch przestanie być korzystny.

Nie wszystkie banki pozwolą przynosić walutę

Po drugie zapytajmy o obsługę kasową. Jeśli bank, w którym pożyczyliśmy pieniądze, jej nie oferuje, musimy pamiętać, że kupione w kantorze franki będzie trzeba wpłacać w innym banku (prowadzącym obsługę w kasach). Kilka złotych opłaty za prowadzenie konta to nic w porównaniu z kosztem przelewu walutowego, jaki będzie trzeba realizować. Szczególnie, że często operacja ta będzie traktowana jak przelew zagraniczny – mimo że będziemy przysyłać franki z jednego polskiego banku do drugiego, to będą one trafiać po drodze do szwajcarskiego tzw. banku korespondenta. Koszt przelewu zagranicznego wyniesie więc przynajmniej kilkadziesiąt złotych. W tej sytuacji operacja zmiany sposobu spłaty kredytu będzie nieopłacalna – szczególnie, że korzyści z mniejszego spreadu także liczone są w dziesiątkach złotych.

>>>Bank cię złupi, gdy zaniesiesz mu franki

Jeśli nasz bank oferuje obsługę kasową, sprawdźmy ile każe sobie zapłacić za nowy sposób regulowania rat. Większość banków będzie wymagać podpisania specjalnego aneksu do umowy. W ING Banku, Banku Zachodnim WBK, Metrobanku czy Lukas Banku za jego sporządzenie zapłacimy jedynie 100 zł, ale w DnB Nord czy Banku Ochrony Środowiska już 400 zł. Bank Millennium nie pobierze opłaty za aneks, ale zamiast tego zainkasuje prowizję za zmianę warunków spłaty kredytu (koszt 500 zł). Niechlubnym rekordzistą jest zaś Nordea Bank, w którym trzeba będzie zapłacić 0,75 proc. kwoty kredytu pozostałej do spłaty. Dla przeciętnego kredytu w wysokości 200 tys. zł będzie to więc 1,5 tys. zł, a dla większego, np. na 500 tys. zł, aż 3,75 tys. zł. W praktyce prowizja ta zamyka klientom Nordea Banku drogę do skorzystania z dobrodziejstw rekomendacji S II. Tym bardziej, że przy obecnym kursie franka spora część kredytobiorców ma do spłaty więcej niż pożyczyła, a prowizja liczy się przecież od obecnego zadłużenia.

Przelicz, ile oszczędzisz

Jeśli okazało się, że nasz bank ma obsługę kasową i nie pobiera horrendalnej opłaty za skorzystanie z zapisów rekomendacji, musimy jeszcze wyliczyć czy korzyści wynikające z niższego spreadu będą wyższe niż wszystkie inne koszty? Przyjmijmy, że spread w kantorze nie przekracza 2,6 proc. W przypadku kredytu we frankach szwajcarskich w wysokości 300 tys. zł na 30 lat z przeciętnym spreadem wynoszącym 6,3 proc. miesięczna oszczędność na racie spłacanej frankami z kantoru sięgnie więc 42 zł. Gdyby był to kredyt w banku z większym, powiedzmy 10-proc. spreadem, to oszczędność wyniosłaby już 75 zł miesięcznie. Zatem im większy spread, tym wyższe oszczędności. Znaczenie ma też oczywiście wysokość kredytu. Trzeba jednak uwzględnić wspomniane opłaty pobierane przez banki przy zmianie sposobu spłaty rat. Jeśli zapłacimy za nie 500 zł, a miesięczne oszczędności sięgną 40 zł, dopiero po roku zaczniemy na tym zyskiwać. Trzeba też pamiętać o kosztach niefinansowych. Co miesiąc będziemy musieli wędrować od kantoru do banku z plikiem pieniędzy na kredytową ratę – a spożytkowany na to czas także ma swoją wartość. Co więcej, narazimy się na ryzyko kradzieży. W czasach kart płatniczych mało kto nosi w portfelu tysiąc-, czy dwa tysiące złotych.

>>>Banki nie chcą franków z kantoru

Wprowadzenie nowej rekomendacji kredytowej nie jest najlepszą wiadomością dla banków. Okazuje się jednak, że niektóre z nich mają już pomysł jak wykorzystać zmiany na swoją korzyść. Nowatorskie rozwiązanie wprowadza Deutsche Bank PBC. Posiadacze kredytów walutowych będą mogli założyć tam bezpłatne konto walutowe, przewalutować złote na franki po kursie banku i przelewać środki na rachunek kredytowy w tym lub w innym banku. Rozwiązanie nie byłoby niczym nadzwyczajnym gdyby nie to, że bank zwraca 4 proc. kwoty transakcji przewalutowania, redukując więc swój spread do poziomów niższych niż w kantorze. Do tego za jeden przelew walutowy w miesiącu bank nie będzie pobierał opłaty (do zapłacenia pozostanie jednak prowizja w banku odbierającym taki przelew). Odpadnie więc większość wspomnianych kosztów związanych z płaceniem rat za pośrednictwem konta walutowego w innym banku. Oczywiście Deutsche Bank PBC nie robi tego bezinteresownie – klienci zainteresowani takim rozwiązaniem będą musieli założyć konto w banku, przelewać na nie 3 tys. zł miesięcznie oraz wykonywać co najmniej dwa przelewy (np. rachunek za prąd lub gaz). W praktyce oznacza to konieczność przeniesienia się ze swoimi finansami do Deutsche Banku. Jak widać, instytucja ta – oferując atrakcyjny sposób spłacania kredytów we frankach – znalazła też sposób na zdobycie klientów.

Nazwa banku

Czy można przynieść franki

Ile kosztuje zmiana spłaty

Czy można powtórnie zmienić spłatę

Alior Bank

brak danych

brak danych

brak danych

Bank BGŻ

brak danych

brak danych

brak danych

Bank BPH

tak

200-500 zł.

tak

Bank DnB Nord

tak

400 zł.

nie

Bank Millennium

tak

500 zł.

tak

Bank Ochrony Środowiska

tak

400 zł.

tak

Bank Pekao

tak

150 zł.

nie

BZ WBK

tak

100 zł.

tak

Deutsche Bank PBC

nie

250 zł.

tak

Fortis Bank Polska

tak

dowolność sposobu spłaty każdej raty

dowolność sposobu spłaty każdej raty

Getin Bank

tak - we franku (w 12 wybranych placówkach)

200 zł.

nie

ING Bank Śląski

tak

100 zł.

tak

Kredyt Bank

tak

brak danych

nie

Lukas Bank

nie

100 zł.

tak

mBank

nie

5-150 zł.

tak

MultiBank

nie

b.d

tak

Metrobank

nie

100 zł.

tak

Nordea Bank Polska

tak

0,75% od kwoty pozostającej do spłaty (min. 100 zł)

tak

PKO BP

tak (w niektórych oddziałach)

50 lub 150 złotych

tak

Polbank

nie

200 zł.

tak

Raiffeisen Bank Polska

tak

200 zł.

tak