Ropa tanieje, a wraz z nią akcje
Marniejąca z miesiąca na miesiąc kondycja USA wskazuje na najgłębszy kryzys od ćwierćwiecza - obwieścili ekonomiści. Mniej produkcji to mniej transportu, a to z kolei dołuje ceny ropy, które nie były tak niskie od trzech lat. Mniejsze zyski koncernów odbijają się na cenach ich akcji. To dlatego nasza giełda zaczęła dziś notowania tak fatalnie.
- Spokój na giełdach nie trwał długo
- Przygotujmy się na kryzys jak chłopi na zimę
- Giełdy: marazm mieszany z niepokojem
- Ropa po 25 dolarów
- Nafciarze mają wymówkę i znów podniosą ceny
- Kraj nie ma pieniędzy? To je dodrukujmy!
- Giełda się wali. Setki tysięcy bezrobotnych
- Warszawa nie chce skończyć jak Wall Street
- Obama ciągnie w górę światowe giełdy
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 23°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Wskaźnik pokazujący kondycję 20 największych spółek na warszawskiej giełdie - WIG20 - spadł na otwarciu o 3,32 procent. Na wczorajszym zamknięciu nie było dużo lepiej. A to przecież
początek tygodnia i miesiąca. Zazwyczaj inwestorzy realizują zyski - czyli innymi słowy sprzedają akcje - dopiero pod koniec okresów rozliczeniowych.
Sytuacji nie poprawił nawet antykryzysowy plan rządu, który zakłada, że na ratowanie gospodarki pójdzie z budżetu państwa ponad 91 miliardów złotych. Powtórza się więc w Polsce
scenariusz z innych krajów, gdzie deklaracje o gotowości wydania bilionów dolarów nic nie dają.
Nastrojów w Warszawie nie poprawiają wieści z Nowego Jorku, gdzie giełda zamknęła się na potwornym minusie. Szeroki wskaźnik Standard&Poor500 zakończył notowania z prawie
9-procentowym spadkiem. Inne indeksy podobnie.
"Widzimy teraz załamanie gospodarcze, które zdarza się raz na pokolenie" - powiedział Jonathan Kornafel, dyrektor z Hudson Capital Energy w Singapurze. Co prawda, to prawda.
Wskaźnik PMI, który jest jednym z probierzy kondycji goposdarczej, spadł w listopadzie najmocniej od 26 lat.
To oczywiście dobija się na cenie ropy. "Na rynku jest ogólna opinia, że dno cen ropy to 40 USD" - dodał Kornafel. Tymczasem baryłka na giełdzie surowcowej w Nowym Jorku w
dostawach na styczeń kosztuje już zaledwie 47,58 dolarów. To najniższy poziom od 2005 roku.










































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!