Bank chciał pogrążyć Polskę w kryzysie
Amerykański bank JP Morgan to gigant reprezentujący takich ludzi i takie pieniądze, że jego opinii słuchają możni, wpływający na losy świata. Pytanie, na ile bank zniechęci inwestorów do Polski. Napisał bowiem w raporcie, że gdy kryzys zacznie pogrążać Europę, złoty ucierpi najbardziej. Część analityków mówi, że ktoś chciał w ten sposób zarobić na spadkach naszej waluty.
- Giełda i złotówka w czarnej dziurze
- To nie koniec rzezi. Giełda i złoty tracą
- Giełda próbuje podnieść się po nokaucie
- Kraj płaci za bankierów, a ci się bawią
- Złoty dawno nie stracił tak na wartości
- Rząd nic nie robi na wypadek krachu
- Co zające mają wspólnego z kryzysem?
- Giełda idzie w górę, ale to niepewny marsz
- Złotówka się umacnia, giełda szybuje
- Wielki bank uwziął się na Polskę
- Analitycy: Może być jeszcze gorzej
- Kryzys ogarnia kolejne banki
- Kryzys zjadł 9-letnie zyski OFE
- Węgry: koniec życia na kredyt
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-02-16

temp. min -13°C max. 2°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Główną walutą, w której obecnie widzimy słabość, jest złoty. Polska wydaje się mieć mniejszą poduszkę niż Węgry i w razie kryzysu zostałaby prawie bez rezerw" -
napisali analitycy JP Morgan w swym raporcie, którego fragmenty publikuje dziś "Rzeczpospolita".
To mocne słowa. Tym bardziej, że to Węgry uchodziły za kraj, który pogrąża się w recesji. To forint miał być tą walutą, która potrzebowała pomocy MIędzynarodowego Funduszu Walutowego.
Polska miałaby być na tle innych krajów regionu wyspą, którą oszczędzi finansowe tornado.
Po co ludzie banku JP Morgan piszą takie rzeczy? "To bardzo nieprofesjonalne i nielicujące z godnością analityka opracowanie" - powiedział "Rzeczpospolitej"
Jarosław Janecki, główny ekonomista Societe Generale.
Kłamliwe argumenty
Nielicujące z godnością jest głównie to, że argumenty przytaczane przez JP Morgan są dyskusyjne, a niektórzy twierdzą, że nawet kłamliwe. JP Morgan twierdzi, że Polska ma gigantyczny krótkoterminowy dług zewnętrzny, z którym sobie nie poradzimy (w przyszłym roku mamy ponoć spłacić 96,3 miliarda dolarów).
Były minister finansów Mirosław Gronicki twierdzi, że dane są zawyżone. Powiedział "Rzeczpospolitej", że analitycy wzięli pod uwagę całkowity dług, łącznie z
zadłużeniem przedsiębiorstw. Dodał, że w raporcie nie uwzględniono możliwości, jakie ma Polska przy spłacaniu tego długu. Chodzi o to, że możemy odroczyć spłatę więcej niż 50 procent
zadłużenia.
W dobie silnych wahań na rynku walutowym i zawirowań na giełdzie, raport wygląda wyjątkowo podejrzanie. Powszechnie bowiem wiadomo, że gdy gwałtownie spadają i rosną notowania, zarabiają na
tym spekulanci.
Po kilkudniowym załamaniu się naszej waluty, złoty odrabia straty. Dziś pnie się do góry. Nie wiadomo jednak, jak długo potrwa taki trend. Rynki zachowują się nieprzewidywalnie.



















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!