Jego zdaniem mimo kryzysu Republika Federalna nadal nie chce przeprowadzić radykalnych reform, które zdynamizowałyby rozwój kraju. Niemcy stały się "stare, syte i bierne". Tymczasem od momentu upadku komunizmu Polska rozwija się średnio 2-3 razy szybciej od swojego zachodniego sąsiada. To rezultat konsekwentnie wprowadzanych reform gospodarczych. Dzięki temu poziom życia w naszym kraju, przy uwzględnieniu mocy nabywczej walut narodowych, sięgnął już nieco ponad połowy standardu, jaki mają Niemcy.

Mimo wszystko dysproporcje między Polską a jej zachodnim sąsiadem pozostają wciąż ogromne. Zdaniem Banku Światowego w 2008 roku wartość dochodu narodowego RFN wyniosła aż 3,6 biliona dolarów. Polski dochód narodowy w tym czasie tylko nieznacznie przekroczył 500 mld dolarów.

Zdaniem Grosa i Sagmeister istotnym problemem Niemiec jest zbyt mała liczba absolwentów szkół wyższych. Coraz częściej Niemcy rezygnują z nauki nawet przed zdaniem matury. W kraju, który od połowy XIX wieku słynął ze znakomitego poziomu szkół technicznych, brakuje teraz inżynierów. Zaledwie 6 proc. osób w wieku produkcyjnym pracuje w przedszkolach, szkołach i na wyższych uczelniach. To najniższy taki wskaźników w krajach Unii. W Wielkiej Brytanii wynosi on 9 proc., w Polsce 7 proc. Jeśli niemiecki system edukacji się nie zmieni, to Niemcy staną się "krajem pracowników pomocniczych" - ostrzega dyrektor CEPS. Pierwszy sygnał tego niekorzystnego trendu może się pojawić już w przyszłym roku. W kwietniu 2011 roku Berlin będzie bowiem musiał otworzyć niemiecki rynek pracy dla mieszkańców Polski i innych krajów Europy Środkowej, które przystąpiły do UE w 2004 roku. Wtedy Polacy mogą zająć niektóre intratne stanowiska za Odrą.