Dziennik Gazeta Prawana logo

OFE czy ZUS? Wojna w rządzie o szczegóły reformy

19 września 2013, 06:52
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Minister pracy staje się głównym przeciwnikiem Jacka Rostowskiego w starciu o kształt nowego systemu emerytalnego. Tym razem wojna wybuchła o to, ile czasu dostaniemy na wybór między OFE a ZUS.

Resorty pracy i finansów spierają się o to, ile czasu ma mieć ubezpieczony na podjęcie decyzji, czy po emerytalnych zmianach znajdzie się w ZUS, czy OFE. Jacek Rostowski obstaje przy trzech miesiącach. Resort pracy mówi o dwóch latach. Ministerstwo Finansów zakłada, że ustawa będzie uchwalona na przełomie roku i wejdzie w życie 31 marca. Polacy decydowaliby zatem do lipca.

Rostowski argumentuje, że dyskusja na temat zmian już się toczy i ten czas należy zaliczyć na konto wyboru. Trzymiesięczny termin jest krytykowany przez sejmową opozycję. Znalazł się także na celowniku ekonomistów i prawników skupionych w Komitecie Obywatelskim do spraw Bezpieczeństwa Emerytalnego.

>>>Ostra krytyka reformy systemu emerytalnego. "Duchy Stalina i Lenina muszą się uśmiechać"

- mówi Piotr Lewandowski z Instytutu Badań Strukturalnych. Teraz okazuje się, że także zdaniem resortu pracy to zbyt krótki czas i najlepiej, by wydłużyć go do 24 miesięcy. - usłyszeliśmy w ministerstwie.

Obie propozycje mają poważne konsekwencje finansowe. Według propozycji resortu finansów w pierwszej połowie roku do OFE przepłynie składka w pełnej wysokości (ok. 6 mld zł), ale od lipca zostanie już zmniejszona proporcjonalnie do liczby osób, które trafią do ZUS. I o tyle mniejsza będzie budżetowa dotacja do ZUS. Ten ruch polepszy sytuację finansów publicznych, a zmniejszy strumień środków inwestowanych przez OFE. Propozycja resortu pracy jest korzystniejsza dla wybierających, ale także bardziej radykalna finansowo.

Zakłada bowiem, że dopóki dana osoba nie zadeklaruje, że chce być nadal w OFE, jej składka pozostanie w ZUS. To oznacza, że przez pierwsze miesiące działania ustawy, czyli od kwietnia 2014 r., strumień pieniędzy kierowanych z ZUS do OFE może radykalnie się zmniejszyć. Zacznie wzrastać stopniowo w miarę napływania deklaracji od osób chcących pozostać w OFE. Z tego punktu widzenia może się okazać propozycją korzystną także dla resortu finansów. Ale na pewno nie będą z niej zadowolone PTE zarządzające OFE.

Okres i forma podejmowania decyzji są bardzo ważne, bo faktycznie mogą zaważyć na tym, ile osób znajdzie się w OFE, a ile trafi do ZUS. To z kolei będzie miało wpływ na docelowe transfery z ZUS do OFE. W tej chwili jest bardzo prawdopodobne, że około jednej czwartej członków OFE już na starcie może przepłynąć do ZUS. Wynika to z danych ZUS pokazujących liczbę ubezpieczonych w funduszach. Na koniec 2012 r. było ich 11 mln 755 tys. Kont w OFE na koniec tego roku było 15 mln 942 tys. Różnica to 4,2 mln osób – 26 proc.

Czyli te osoby, choć mają konta w OFE, nie opłacają bieżącej składki. Część to osoby pracujące za granicą. Inni to pracujący, ale bez odprowadzania składek emerytalnych. W tej grupie są także bezrobotni bez prawa do zasiłku lub osoby przynajmniej oficjalnie nieaktywne zawodowo. Wreszcie ta liczba zawiera też osoby zmarłe i oszczędności, o które nie upomniała się rodzina, czy obcokrajowców, którzy pracowali w Polsce i zgodnie z prawem odprowadzano za nich składkę emerytalną.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj