Coraz mniej osób zwraca uwagę na cenę pożyczki przy zaciąganiu kredytu konsumpcyjnego. Odsetek klientów, którzy przy wyborze kredytu kierują się jakością oferty, spadł w tym roku do 15 proc., z 25 proc. rok temu – wynika z nowego badania firmy doradczej PwC wśród polskich kredytobiorców.

Reklama

Analitycy ostrzegają, że klienci polskich banków wciąż mają problem z właściwą oceną warunków spłaty pożyczek. Najczęściej popełnianym błędem jest kierowanie się nominalnym oprocentowaniem kredytu. Sama wysokość oprocentowania nie decyduje o tym, czy kredyt jest drogi, czy tani. Wpływ na to ma jeszcze wiele innych czynników – uważa Jarosław Sadowski, główny analityk Expandera.

Na pierwszym miejscu wśród nich wymienia prowizję, która nie dość, że może wynosić prawie 10 proc., to jeszcze musi zostać opłacona przed uruchomieniem kredytu lub w trakcie jego uruchamiania. To oznacza, że faktyczna wysokość środków kredytowych udostępnionych klientowi jest odpowiednio niższa – dodaje Sadowski.

Manewrowanie prowizją i oprocentowaniem nominalnym to jeden z ulubionych trików stosowanych przez banki. Niedawno kredyt zupełnie bez odsetek, ale z wysoką prowizją, reklamował Polbank. Z kolei PKO BP promuje Mini Ratkę bez prowizji, ale w zamian podwyższa o kilka punktów procentowych oprocentowanie nominalne.

Wśród pozaodsetkowych kosztów kredytu, na które bezwzględnie trzeba zwrócić uwagę, eksperci wymieniają składki ubezpieczeniowe. Większość banków jest skłonna obniżyć oprocentowanie pożyczki pod warunkiem zakupu polis, które znacznie powiększają koszt spłaty zadłużenia – podkreśla Michał Sadrak, analityk Open Finance.

Eksperci radzą klientom, by porównania kosztów ofert dokonywać na podstawie rzeczywistej rocznej stopy oprocentowania. W jej skład wchodzą wszelkie koszty związane z obsługą kredytu – mówi Sadrak. Każdy bank jest zobowiązany wyliczyć, rzeczywistą roczną stopę oprocentowania jeszcze przed podpisaniem umowy kredytowej, a następnie poinformować o niej klienta.